Jego notatka o Instytucie Polskim w Tel Awiwie jest zapewne trafna...placówka, która nic nie robi, a jak robi to niewiele to porażka...zwłaszcza w Izraelu.
Mamy tam dużo do roboty, pokłosie ( to będzie popularne słowo w najbliższych dniach...) dziesięcioleci niepohamowanego antypolonizmu, nauczanie w szkołach nowych pokoleń o polskim antysemityzmie, kształtowanie uprzedzeń do Polaków, zwłaszcza podczas przygotowywania młodzieży przed wyjazdami do obozów zagłady na terenie Polski...
A po filmach Polańskiego zapewne następnym propolskim działaniem będzie pokaz filmu "Pokłosie"....
Bo nie sądzę aby udało im się zorganizować Festiwal Kultury Polskiej na kształt Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie...wspaniale byłoby być na równi...marzy mi się taka sytuacja, aby dziesiątki tysięcy Żydów bawiły się radośnie przy polskiej muzyce i podziwiało polską kulturę, a nie tylko polskie obozy...(sic)!!!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)