W notce WP.PL mamy informacje od oficerów ze zlikwidowanego 36 specpułku
"Ratuj, Sikorski chce lecieć do Bydgoszczy". Inny oficer mówi, że politycy traktowali samoloty jak taksówki. - Kolega czekał kiedyś na premiera Tuska przez czternaście godzin - mówi. Jeszcze inny wspomina o polityku, który "kazał lecieć przez pół Polski bo zapomniał zabrać komórkę z domu".
I kto za to k....płaci!!!! Taki polityk powinien wylecieć z polityki na zbity pysk z zakazem działania w polityce...niezależnie z jakiej partii jest....to jest przejrzystość polityki i oszczędność...jesli tak jest, to myślę, że latanie Premiera na mecze do Gdańska to już nie jest tylko dowcip kabaretowy...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)