Wydawało by się, że wojna to złote żniwa dla dziennikarzy, ale od jakiegoś czasu to się zmieniło. Tak jak rodzimi, uznani dziennikarze relacjonują manifestacje siedząc w ciepłych domowych pieleszach z dala od samych manifestacji tak samo reporterzy wojenni siedzą na dachach z dala od centrum wydarzeń. Dawno już nie widziałem relacji z ulic tak jak to robił np. śp p.Milewicz....Obecnie dziennikarze posiłkują się filmami zamieszczonymi przez świadków w internecie, a opinię wyrabiają sobie na podstawie opowiadań miejscowych dziennikarzy...



Komentarze
Pokaż komentarze