Facebookowi wyciekly dane paruset tysiecy ludzi. Dane niepubliczne. Firma przeprasza.
W sumie niewazne, bo te dane ma juz od dawna amerykanski Prism. A kto je stamtad bierze, to juz nie wiadomo.
Od dzisiaj wiemy, ze te dane od jeszcze dawniej ma brytyjska Tempora. A ta podglada pono wszystko, co sie rusza.
OK, powiem, wszystko o mnie wiedza Amerykanie i Brytyjczycy. Ale co z innymi? Co podgladaja nasi "na podsluchu"? Co sledza Rosjanie, Chinczycy, Polacy, Izrael, Bialorus i Korea Polnocna?
W radio wesola wiadomosc - USA wydaly nakaz aresztowania Snowdena za dzialalnosc szpiegowska. Ujawnial informacje tym, ktorzy nie wolno bylo. Czyli powiedzial obywatelom, ze sa podsluchiwani, a ci w zadnym wypadku nie mieli o tym wiedziec. Szpiegowal dla obywateli.
Snowden moze sie bronic sadownie w Hongkongu przeciwko wydaniu go Amerykanom.
Ale i tak zapewne zamiast pomnika dostanie kare wiezienia.
Jak sie bronic przeciwko prismom, temporom i innemu badziewiu?
Jak mowi kabarecista Schmickler - trzeba rznac glupa.
Przyklad - zalac przeciwnika masa idiotycznych informacji:
Jest taka firma ob butow, z nazwa na litere Z, co to kobiety piszcza, kiedy widza listonosza z kartonem od Z.
Zamawiam buty dla Mlodej na bal. Piekne czerwone pantofle na wysokim obcasie zamawia starszy facet. Podaje moje dane osobowe. Faktyczne, bo na rachunek, wiec beda sprawdzac moja finansowa sprawnosc. W te klocki zadnych przedplat, tylko na rachunek.
W zamowienie reka mi sie obmcknela i widze "error". Klikam jeszcze raz. Meldunek, ze umowa zawarta.
Patrze w mejle, sa dwa mejle, ze buty juz w drodze. Dwie pary, w odstepie 1 minuty. Storno jednej pary niemozliwe. Mejluje serwisowi (wieczor, wiec dzwonic juz nie mozna), ze awaria, ze chce tylko jedna pare butow. Serwis odmejlowuje, ze niestety, ale zamowienie ida od razu do wysylki, zeby klient mial jak najszybciej. Listonoszowi powiedziec, zeby odeslal.
Listonosz przynosi buty nastepnego dnia. Jedna pare. Mowie mu, zeby druga paczke zaraz odeslal. Robi to nastepnego dnia. Buty byly juz 600 km w drodze.
Mloda przymierza i mowi, ze podeszwy skrzypia. Pakujemy buty do pudelka, naklejka, i na poczte. Z grzecznosci zaraz, bo normalnie ma sie w tym "Z." 100 dni czasu na odeslanie.
W miedzyczasie firma przysyla mejla, zebym napisala (!) komentarz tych butow w ich internetowym sklepiku. I podsyla kupon na 5 euro na nastepne buty.
Nastepne buty kupujemy w firmie na T. Ida tez od razu z powrotem, bo za ciasne. Przysla numer wieksze.
Tyle na razie. Mamy na kupno butow jeszcze 2 tygodnie.
Historia potad nie kosztowala nas nic. Przesylka w jedna strone kosztuje firme do 7 euro.
Z czego zyja te sklepy internetowe -. nie mam pojecia.
Jutro zamowie meskie Clarksy, z poczatku dwa niewlasciwe modele...
O bramkarzu Tahiti jutro. O Wypedzonych tez.
37073


Komentarze
Pokaż komentarze (22)