0 obserwujących
37 notek
20k odsłon
  321   0

Czy pisowiec może być patryjotą ? Czy Salon lekceważy blogerów ?

do krwi ostatniej
do krwi ostatniej

Na pytanie postawione w tytule odpowiedź jest oczywiście twierdząca, choć zdaję sobie sprawę, że niektórym nie mieści się to w głowie. No ale skoro członek NSDAP też mógł być patriotą i często był, to dlaczego pozbawiac tego przywileju kaczystów ?

Tak, właśnie PRZYWILEJU, bo patriotyzm to nie jest żaden "wielki, zbiorowy obowiązek" ani coś przynależne każdemu z racji urodzenia w danym kraju, nawet w takim jak Polska.

Głupek nie może być patriotą, bo wtedy to pojęcie  dewaluuje się w sposób, jakiego możemy być świadkami od kilku lat, czyli od momentu, w którym tragiczna katastrofa spowodowała podział w narodzie na "dwie ojczyzny i dwa patriotyzmy". Pisopatriozym to dość specyficzna konstrukcja "myślowa", bo w istocie swej odżegnująca się właśnie od jakichkolwiek naleciałości "intelektualnych", bazująca niemal wyłącznie na najprymitywniejszych instynktach stadnych i czerpiąca inspiracje z najbardziej wstydliwych przywar narodowych.

Mówią, że durnota nie boli, ale nawet pobieżna lektura wielu tutejszych autorów świadczy o czymś zupełnie przeciwnym. Niektóre wpisy są tak "boleśnie" głupie, że aż śmieszne, a inne znów są tak rozbrające w swej śmieszności, że zgłupieć można, o ile nie weźmie się poprawki na fakt, w jakim miejscu człowiek się znajduje, choć w moim przypadku wyłącznie jako niezbyt częsty gość i na szczęście  z własnej i nieprzymuszonej woli.

W tym miejsc notki należałoby dla wzmocnienia prawdziwości swojej tezy zacytować kilka przykładów owej pleniącej się jak bluszcz "patriotycznej" głupoty, ale z wyrachowania tego nie uczynię, żeby głupoty nie reklamować.

Jednak nie mogę sobie odmówić przyjemności napomknienia o wpisie jednego z popularniejszych tutejszych bęcwałów, który pisząc o rekonstrukcji rządu i nowym ministrze wspomina, że zna z widzenia jego brata, a z nową panią ministrą jechał kiedyś pociągiem. Konkluzja jest taka, że Polska znalazła się w szponach jednego z banków, w którym pracował nowy minister. Zapewne ów bloger w związku z powyższym nie będzie ubiegał się w tym banku o kredyt na przeżycie, tylko raczej zwróci się w podskokach do SKOK-u, którego prezes co prawda ma najwyższą pensję wsród wszystkich bankowców, ale za to chlubi się patrotycznymi tradycjami.

A może żadne kredyty nie będą potrzebne, gdy zrobi wreszcie prawdziwą karierę jako pisarz i dostanie jakieś 200 tysięcy nagrody ?. Taka nagroda stała się niedawno udziałem pewnej poetki, o której twórczości inny tutejszy pacan powiedział, że taki tomik wierszy to on może pisać na przystanku, czekając na autobus. Jednak w innym miejscu zaprzecza, że jeździ autem bez ważnego przeglądu. Pomijam już fakt, że owe 200 tys. to jest nagroda do podziału między 5 uczestników konkursu, ale albo komunikacja miejska, albo własne auto. Ja, mając samochód, ostatni raz jechałem autobusem jakieś 10 lat temu, gdy poprzedni mi ukradziono. Niestety nie miałem jeszcze wówczas przenośnego komputera, bo pewnie bym napisał wtedy jakąś książkę i dziś byłbym sławnym pisarzem, niezadroszczącym innym sławy i pieniędzy.

Czasem jednak  nie trzeba wcale czytać tych różnych "wymiocin" - wystarczy wejść na samą "czołówkę" bloga i przeczytać motto, albo zobaczyć jakiś symbol, który według autora świadczy o jego głębokim patriotyźmie. Może to być np. zdjęcie jakiegoś krzyża, czy innego Tupolewa z parą prezydencką w tle (lub na odwrót), albo jakaś żarliwa deklaracja, choćby na temat jakich to gazet dany autor nie czytuje i jakich stacji TV nie ogląda. Tak jasno wyrażona "czystość ideowa" ma zapewne za zadanie pokazać, że bloger wyssał patriotyzm z mlekiem matki, lub że został mu on przekazany przez nasienie ojca, w którym oczywiście znajdują się geny dziadka i nie tylko,  bo genetyka lubi płatać różne psikusy. Choć z drugiej strony nie można winić genów za to, że ktoś, kogo miejsce jest w gumnie, bierze się za pisanie książek. To wyłącznie wina komunistów, którzy zastali Polskę pełną analfabetów, a zostawili pełną darmowych uniwersytetów. Niektórzy z trudem, ale je pokończyli i teraz mają postawę silnie roszczeniową, zamiast co tydzień składać ofiary w najbliższym kościele i dawać na mszę za śp. tow. Gierka.

Oscar Wilde powiadał, że "patriotyzm jest cnotą ziejących nienawiścią" na co chyba nie ma lepszego potwierdzenia, niż sytuacja panująca obecnie w Polsce.

Pewnie wszyscy znają historię wielokrotnie podpalanej tęczy na Placu Zbawiciela, przy którym znajduje się kościół rzymskokatolicki. Prałat świątyni pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela (w tym wypadku nie chodzi o pana prezesa)  proszony o skomentowanie tych wydarzeń przez red. Gazety Wyborczej odpowiedział, że jest zbyt inteligentny, żeby rozmwawiać z tą gazetą. Pewnie bidulek uważa się za patriotę, a jak wiadomo, prawdziwi patrioci wywiadów organowi Michnika nie udzielają, szczególnie w sytuacji, gdy "szefostwo" nie zaleca. Szefostwo woli zajmować się niewielkimi organami małych chłopców, bo duże kościelne organy to zdecydowanie bardziej kosztowna zabawa.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale