Jak to działa. Trzy zdania dla każdego
NFZ co roku podpisuje ze szpitalami i przychodniami umowę: zapłacimy wam za tyle i tyle badań. Jeśli zrobicie ich więcej, bo pacjentów jest więcej, NFZ do tej pory płacił normalnie, pełną stawkę. Od 1 kwietnia płaci tylko połowę. Albo i mniej.
Dlaczego brakuje pieniędzy
W 2021 roku budżet NFZ przekroczył po raz pierwszy 100 miliardów złotych. Wszyscy się cieszyli. Dziś jest 221 miliardów, czyli ponad dwa razy więcej, a dziura w kasie wynosi 18 miliardów złotych. Skąd się bierze? Więcej Polaków chodzi do lekarza. Badania są droższe. Wynagrodzenia w ochronie zdrowia rosną. Do tego od 1 lipca wchodzą kolejne podwyżki dla personelu medycznego, które będą kosztować 3,5 miliarda złotych.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda mówi wprost: "W 2021 r. cieszyliśmy się, że budżet NFZ przekroczył 100 mld zł, w 2026 r. mówimy o 221 mld zł, a pieniędzy znów jest za mało. Dlatego musimy dokonywać korekt."
Co się zmienia od 1 kwietnia
Za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową wykonane ponad limit kontraktu NFZ zapłaci teraz 50 procent normalnej stawki. Za gastroskopię i kolonoskopię, czyli badania przewodu pokarmowego, 60 procent. Wcześniej było 100 procent.
Co to oznacza w praktyce? Przychodnia lub szpital, które wyczerpią swój limit na dany rok, stają przed wyborem: przyjąć kolejnego pacjenta i stracić na tym pieniądze, albo powiedzieć mu, żeby poczekał do przyszłego roku. Większość placówek wybierze to drugie.
Co z pacjentami onkologicznymi
Minister zapewnia, że chorzy na raka są bezpieczni. Osoby z kartą DiLO, czyli specjalnym dokumentem uprawniającym do szybkiej diagnostyki onkologicznej, nadal będą miały badania finansowane w 100 procentach. "Z całą stanowczością pragnę uspokoić wszystkich pacjentów onkologicznych: finansowanie jest utrzymane w stu procentach" powiedziała Sobierańska-Grenda.
Jest jednak haczyk. W kilku województwach karty DiLO dostaje tylko 40 procent pacjentów, którzy powinni ją otrzymać. I często dopiero w szpitalu, czyli gdy choroba jest już zaawansowana. Reszta chorych, którzy trafiają do przychodni bez tej karty, może odczuć zmiany tak samo jak wszyscy inni.
Co mówią lekarze i szpitale
Szpitale i organizacje pacjenckie są jednoznaczne: nowe zasady to powrót do limitów, które teoretycznie zostały zniesione. Placówki po prostu przestaną przyjmować pacjentów po wyczerpaniu kontraktu, bo to będzie dla nich nieopłacalne. Większość lekarzy specjalistów i diagnostów pracuje na kontraktach i zarabia procent od wykonanego badania. Przy połowie stawki połowa z nich odmówi pracy ponad limit.
Ministerstwo zapowiada kolejne zmiany w finansowaniu wszystkich specjalistycznych poradni. Rozmowy trwają. Minister Sobierańska-Grenda obiecuje, że nowy model będzie "najbardziej przyjazny dla pacjentów." Konkretna propozycja NFZ ma pojawić się "na dniach."
Tymczasem pacjenci już dziś powinni wiedzieć jedno: jeśli lekarz pierwszego kontaktu kieruje was na tomografię, rezonans lub badanie endoskopowe, zapytajcie wprost, czy przychodnia ma jeszcze miejsce w kontrakcie na ten rok. Odpowiedź może was zaskoczyć.
red.
Fot: Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda /PAP




Komentarze
Pokaż komentarze (16)