Demograficzna ściana. Wszyscy wiedzą, co nadchodzi
Polska starzeje się szybciej, niż zdąża reformować szpitale. Boom demograficzny z lat 70. za kilka lat wejdzie w wiek emerytalny. Liczba składkopłatników maleje. Tymczasem sieć oddziałów i rozmieszczenie łóżek wyglądają niemal identycznie jak trzy dekady temu. "Nie jest tajemnicą, że od kilku lat sama składka zdrowotna nie wystarcza na pokrycie wszelkich kosztów niezbędnych do utrzymania aktualnej dostępności świadczeń" - powiedział prezes NFZ Filip Nowak.
Skala finansowa jest imponująca. Łączny budżet NFZ i Ministerstwa Zdrowia na 2026 rok wynosi około 247 miliardów złotych.

Prezes NFZ mówił wprost o tym, co czeka system: "Te zmiany demograficzne, to za chwilę boom demograficzny z lat 70. będzie udawał się na zasłużoną emeryturę, a zastąpienie ich nowymi obywatelami nie jest takie jakbyśmy tego chcieli. Trzeba dostosować system ochrony zdrowia."
Według danych GUS, w Polsce liczba urodzeń w 2023 roku wyniosła niecałe 272 tysiące, najniższy wynik w historii. Przyrost naturalny jest ujemny od kilku lat. Liczba osób powyżej 65. roku życia przekracza już 20 procent społeczeństwa, a według najnowszej prognozy GUS do 2060 roku Polska może stracić ponad 10 milionów mieszkańców. Co więcej, starzenie nie przebiega równomiernie: w województwach świętokrzyskim, lubelskim i dolnośląskim ponad jedna trzecia gmin należy już do grupy najstarszych demograficznie w kraju, co oznacza, że zapotrzebowanie na opiekę długoterminową i świadczenia zdrowotne będzie rozkładać się bardzo nierównomiernie regionalnie. Nowoczesna medycyna skróciła czas hospitalizacji. Utrzymywanie pełnoprofilowych oddziałów tam, gdzie pacjentów ubywa, a personelu nie ma kto zastąpić, przestaje mieć uzasadnienie ekonomiczne i medyczne.
Cztery miliardy od Ministerstwa Zdrowia
Minister Jolanta Sobierańska-Grenda ogłosiła przekazanie 4 miliardów złotych do NFZ na rozliczenie nadwykonań z 2025 roku. Szpitale mogą oczekiwać pieniędzy do końca marca. Środki nie pochodzą z Funduszu Medycznego, lecz z rezerw resortu.
"Pomimo bardzo dużego wsparcia w zeszłym roku, ponad 35 miliardów złotych dodatkowych, to nie zwalnia nas z obowiązku restrukturyzacji i konsolidacji placówek medycznych" - zaznaczyła minister Sobierańska-Grenda.
Większym problemem jest rok bieżący. NFZ dysponuje 217 miliardami złotych na świadczenia, ale szacuje, że potrzebuje dodatkowo ponad 20 miliardów złotych. Skąd mają pochodzić, nie zostało przesądzone. Trwają rozmowy międzyresortowe.
Samorządy też leczą
Szpitale prowadzone przez urzędy marszałkowskie realizują od 31 do 37 procent kontraktów w sieci szpitalnej.
"Szanujemy publiczne środki, których jesteśmy dysponentami, tak jak i Narodowy Fundusz Zdrowia" - powiedział marszałek dolnośląski Paweł Gancarz. Konsolidacja w rękach samorządów województw ma więc ekonomiczny sens i coraz mocniejsze umocowanie prawne.
Porodówki: optymalne minimum to 700 porodów rocznie
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski odpowiedział na pytanie o kryterium dwóch porodów dziennie, pojawiające się w kontekście planowanej sieci porodówek. Pomysł, który wzbudza kontrowersje i stał się ważnym argumentem w politycznej dyskusji.
"Optymalnym rozwiązaniem jest, bazujemy na danych europejskich, żeby w szpitalach robiło się minimum dwóch dzieci dziennie. Wtedy te jakościowe wskaźniki opieki okołoporodowej są najlepsze" - powiedział wiceminister.
Jednocześnie zastrzegł wyraźnie, że ministerstwo niczego nie nakazuje. "Jeżeli organ założycielski, czy to będzie marszałek województwa, czy będzie to starosta, uzna, że takie świadczenie chce dalej wykonywać na swoim terenie, to jest to jego decyzja" - dodał Maciejewski.
W Polsce działa kilkadziesiąt małych oddziałów położniczych z roczną liczbą porodów poniżej 400. Część z nich leży w powiatach, gdzie do najbliższej większej porodówki jest ponad 60 kilometrów. Zamknięcie ich bez alternatywnego zabezpieczenia wydaje się kontrowersyjne.
Według danych GUS i Centrum e-Zdrowia, w ciągu ostatnich 15 lat liczba oddziałów położniczych w Polsce zmniejszyła się o kilkanaście procent. Nie w wyniku odgórnych decyzji, lecz ekonomicznych: małe oddziały są droższe w przeliczeniu na jeden poród, trudniej utrzymać kadrę dyżurującą, a kontrakty z NFZ nie rekompensują kosztów stałych.
Samorządy wiedzą, co robić. Problem tkwi w powiatach
"My jako samorządy województw wiemy, co mamy robić. Mamy partnera, potrzebne są działania konsolidacyjne, tak żeby nie dublować się zakresami, tak żeby efektywnie wykorzystywać kadrę, którą posiadamy" - powiedział marszałek Gancarz. Dodał analogię, która dobrze opisuje skalę zmiany: tak jak samorządy gminne w ostatnim dziesięcioleciu musiały racjonalizować sieć szkół, tak teraz ten sam proces dotyka służby zdrowia.
Trudniejsze jest pytanie o szpitale powiatowe. Powiaty najczęściej nie mają ani własnych ekspertów medycznych w strukturach administracyjnych, ani takich możliwości negocjacyjnych jak województwa.
Rozwiązanie? Nowe przepisy umożliwiają już współprowadzenie szpitala przez więcej niż jedną jednostkę samorządu terytorialnego. To zmiana istotna: połączenie szpitala powiatowego ze szpitalem wojewódzkim bez konieczności, by któryś z podmiotów rezygnował z prowadzenia placówki. Fundusz Medyczny przygotowuje miliard złotych dedykowany wyłącznie procesom konsolidacyjnym. Projekt jest w konsultacjach.
Według raportu NIK z 2023 roku, co najmniej 40 procent szpitali samorządowych wykazywało wynik finansowy ujemny. Łączna wartość zobowiązań szpitali publicznych przekroczyła 20 miliardów złotych. W ciągu ostatnich 10 lat zlikwidowano lub przekształcono kilkadziesiąt oddziałów, przede wszystkim internistycznych i chirurgicznych w małych szpitalach powiatowych. Proces ten przyspieszył po pandemii COVID-19, kiedy część szpitali nie zdołała odbudować kontraktów utraconych w trakcie pracy jako placówki covidowe.
Dialog zamiast zarządzeń
Reforma jest nieuchronna. Pytanie brzmi nie czy, lecz jak szybko i kto za nią zapłaci. Na razie koszty ponoszą NFZ, ministerstwo, pacjenci w kolejkach i personel medyczny rozkładający siły między zbyt wieloma miejscami. Spotkanie w siedzibie NFZ pokazało, że intencja dialogu istnieje. Czy przełoży się na konkretne decyzje, dowiemy się w najbliższych miesiącach.
Piotr Paciorek
Fot: Jolanta Sobierańska–Grenda, minister zdrowia, Filip Nowak, prezes NFZ, Paweł Gancarz, marszałek województwa dolnośląskiego i Jakub Szulc, wiceprezes NFZ w czasie spotkania




Komentarze
Pokaż komentarze (41)