Szaraczek Zieliński z Lecha wbił sztylet w serce "Morinho" polskiej piłki Skorżę.
Perfidia polegała na tym, że wyczekał ów Zieliński aż do rzutów karnych i dał mu" jeno kop do zada" jak mawiają moi kamraci z Czech, z którymi czasami sobie popiwkuję.
Oto co rzecze wiślany " Morinho":
(...) Nie chcę rozmawiać na temat mojej przyszłości w klubie. Swoje stanowisko przekazałem przełożonym. Wszystko wyjaśni się w poniedziałek, a najpóźniej we wtorek rano. Zawodnicy już poznali moją decyzję. Najważniejsze jest to, że drużyna dobrze wygląda i że będzie dobrze grała w lidze, a czy to ja będę ją trenował czy nie, to już jest sprawą drugorzędną" - stwierdził po meczu trener Wisły Maciej Skorża.(...)
za onet.pl
W normalnym kraju, w noralnym województwie, w normalnym mieście, w normalnej dzielnicy, w normalnym klubie....
...po co ja to piszę,
...idę spać. Dość Majora, dość piłki, dość tego deszczowego wieczoru.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)