Nie. Ten tekst nie będzie o talencie. Ten tekst będzie o nas i o brakach w talentach.
Tak się złożyło, że Stwórca , czy też Coś na jego kształt, żeby nie drażnić, powołał nas do życia , dając nam wyprawkę na drogę. Tę wyprawkę dostał każdy z nas, nie zdając sobie często z tego sprawy.
Dla jednych ta wyprawka objawia się tuż po narodzinach, dla innych zaś w chwili ostatniego tchnienia. Ileż to znamy przykładów „cudownych dzieci „ oraz „wielkich mędrców”. Ileż to znamy przykładów ludzi, którzy na pewnym etapie swojego życia ujawnili swoje nadzwyczajne możliwości, zwane przez nas talentem, a w formie szczytowej geniuszem.
Stwórca jest jednak reżyserem doskonałym. On nie jest hojny, on jest sprawiedliwy.
Dając coś ponad przeciętność zabiera równocześnie coś innego. Czasami dając sławę zabiera szczęście osobiste. Dając percepcję umysłu, zabiera sprawność fizyczną.Dająć muzę zabiera rozsądek.
Każdy z nas nosi buławę w tornistrze. Może to śmieszne, ale chyba prawdziwe. Dramat często polega na tym, że nie wiemy sami, co w nas drzemie. Nie zawsze od nas samych zależy rozwój naszych możliwości. Czasami jesteśmy „cisi, jak ta ćma „ , a czasami budzą się w nas tygrysy.
Niestety, zdecydowana większość z nas posiada możliwości na poziomie średnim. Do odkrycia ponadprzeciętnych zdolności zmuszają nas zwykle sytuacje kryzysowe. Wtedy właśnie padamy na kolana, lub też wzbijamy się w górę. Tylko wtedy jednakże, jeżeli mamy w sobie to coś, czego jeszcze nie odkryliśmy. Gorzej, gdy taka sytuacja trafia nam się na co dzień, bo wtedy wpadamy w rutynę i degradujemy się w ocenie własnych możliwości. Upewniamy się, że mamy rację, bo mamy siłę, lub też pasujemy, bo jesteśmy słabi. Zabijamy swoje talenty. Zabijamy siebie. Nie szukamy logiki.
Są jeszcze tacy wśród nas, którzy mimo wszystko pójdą z lancą na wiatraki lub też z dzidą na CKM-y. Wariaci powiemy, normalni wariaci.
No tak, dla nas normalnych, to wariaci. Tylko że o tych wariatach pełno w dziejach świata, a o nas cicho jakoś.
Poświęcam ten tekst tym, co odeszli w ostatnich dniach z salonu, w hołdzie dla ich talentów oraz ku przestrodze beztalenciom.
Miłość Ci wszystko wybaczy
Smutek zamieni Ci w śmiech.
Miłość tak pięknie tłumaczy:
Zdradę i kłamstwo i grzech.
Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutna i zła,
Miłość Ci wszystko wybaczy
Bo miłość, mój miły, to ja.
Jeśli pokochasz tak mocno jak ja,
Smutek zamieni Ci w śmiech.
Miłość tak pięknie tłumaczy:
Zdradę i kłamstwo i grzech.
Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutna i zła,
Miłość Ci wszystko wybaczy
Bo miłość, mój miły, to ja.
Jeśli pokochasz tak mocno jak ja,
Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz,
Do ostatka, do szału, do dna,
To zdradzaj mnie wtedy i grzesz.
Bo miłość Ci wszystko wybaczy
Smutek zamieni Ci w śmiech.
Miłość tak pięknie tłumaczy:
Zdrade i kłamstwo i grzech.
Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutna i zla,
Miłość Ci wszystko wybaczy
Bo miłość, mój miły, to ja.
Do ostatka, do szału, do dna,
To zdradzaj mnie wtedy i grzesz.
Bo miłość Ci wszystko wybaczy
Smutek zamieni Ci w śmiech.
Miłość tak pięknie tłumaczy:
Zdrade i kłamstwo i grzech.
Choćbyś ją przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutna i zla,
Miłość Ci wszystko wybaczy
Bo miłość, mój miły, to ja.
Hanka Ordonówna (Wars/Tuwim)


Komentarze
Pokaż komentarze (19)