Na samym początku tej zabawy, której na imię World Cup w piłce nożnej, na blogu kolegi Marcina wytypowałem moje preferencje co do poszczególnych "national team".
Tak z sympatii, czy też z moich preferencji, napisałem , że jak dla mnie, to Hiszpania, Holandia i Anglia.
Angole, to tak z grzeczności, bo ci Wyspiarze zżalli mi pół zycia, ale w tych dwóch pozostałych, to tak na serio, wierzyłem.
Przypominam sobie, że gdybym na początku czerwca postawił w bwin na finał Hiszpania - Holandia przysłowioego złocisza, to ugrałbym dzisiaj cztredzieści sześć złotych.
Zważywszy, że gdy jak obstawiam, to daję stówkę, to miałbym... 4600 PLN. No ale ja bym nigdy w życiu tak nie wytypował...
Co do meczu... Klose, Podolski, Schweinsteiger... gdzie oni byli ???
Zawsze wiedziałem, że Espaniole mogą grać słabo, bo nie muszą lepiej. Wiedziałem też, że oni mają coś więcej. Oni nie przegrywają przypadkowo. Oni wygrywają z pewną konsekwencją.Z każdym !
Za mało było jednak Niemców w Niemcach, by ten mecz wygrać.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)