Od pewnego czasu czuję się jakoś tam wypalony. Pisząc cokolwiek, klawiaturze udziela się nastrój mojej duszy. Coraz więcej błędów, a potem poprawek. Coraz mniej składnych myśli. Kasuję kolejne teksty przed publikacją. Kosz, już wydaje się być, że prawie pełny.
Czytam teksty na salonie i czytam. Oddzielam ziarna od plew, szukam inspiracji, jak kiedyś, jeszcze rok temu. Nie znajduję. Ilość zabiła ducha, nie jakość. Jakość od dawna nie w modzie. Brak ducha Peowcom, Pisowcom,Lewicowcom i całej, nieokreślonej reszcie. Żygać się chce. Bieżączka. Kapitulacja. Grób. Igor podrzuca tematy… Igor ożywia. To jednak nie to. Salon zamiera. Smutne, co piszę.
Może mam chandrę.
Może mam ileś tam kolejnych, złych dni.
Może to ja jestem beznadziejnym przypadkiem.
Może nie rozumiem większości piszących.
Może jestem zbyt ortodoksyjnym w przekazie.
Może jestem zbyt mało tolerancyjny.
Może jestem zbyt radykalny.
Może jestem prorokiem.
Może jestem liberałem.
Może jestem konserwatystą.
Może jestem socjalistą.
Może jestem …
No właśnie.
Brak mi polemik.
Brak mi dyskusji.
Brak mi tekstów…
Brak mi klimatu Salonu24 , który mnie tu ściągnął.
…
Boisko24 też w letargu. Brak „bohaterów ostatniej akcji”, regres, totalny regres.
…


Komentarze
Pokaż komentarze (27)