Dawno nie pisałem na „Boisku”, bo i nie ma tak naprawdę o czym. Relacje,relacje…
Wczoraj zobaczyłem Lecha na nowej murawie, która zapewne po 3 tygodniach znów zamieni się w kartoflisko, a dziś „luknąłem” na Legię.
Pogoda niezła, stadion zapiera dech w piersiach, a tam 17 tys.
Na Lechu więcej: 25 tys.
Takich stadionów to ani Ajax czy też inny Tottenham, by o PSV nie pisać , nie mają.
A w tej Warszawie, to dwa będą mieli. Jeden lepszy od drugiego, a jak się „narwaniec” z Polonii postara, to i trzeci będzie. Trzeci w tej sportowej pustyni jaką jest Warszawa.
Bo w tej Warszawie to sportu nie ma. Nie ma piłki, nie ma koszykówki, nie ma siatkówki, niczego nie ma.
Ja wiem, że są Warszawiacy i Warszawianie, ale ja też wiem, że Stolica wpędziła się w potężne koszty. Przy aktualnej frekwencji na meczach, to te stadiony będą wyglądały, jakby mrówki pomiędzy rzędami mrowiska uskuteczniały. Żadne imprezy około sportowe tego nie poprawią. Żenada.
Jest tu paru takich, którzy myślą, że stadiony poziom podniosą.
A ja to się obawiam, jak tam z murawami będzie, nie tylko w Poznaniu i Wawie, ale i w Gdańsku, Wrocławiu…
Euro tuż tuż. Wypada główkować, bo i z organizacją na meczach jesteśmy na bakier (Poznań).
Kopanina zaś jaka była, taka jest.
Piłko daj żyć, nie wpędzaj w rozpacz...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)