Za rok z małym „haczykiem” odbędzie się w Polsce i na Ukrainie Euro’2012. Tak przynajmniej informują mainstreamowe media oraz politycy rządzącej koalicji.
Jaki jest jednak stan „posiadania” na dzień dzisiejszy ?
Na cztery stadiony gotowy jest jeden w Poznaniu, gdzie mimo oddania obiektu do użytku są ciągłe problemy z nawierzchnią. Problem jak na dziś jest nierozwiązywalny.
9 czerwca na Baltic Arenie ma się odbyć towarzyski mecz reprezentacji Polski z Francją, będący jednocześnie uroczystym otwarciem stadionu. Na trzy tygodnie przed meczem zamiast murawy jest piach, stadion nie spełnia wymogów bezpieczeństwa, policja jest na nie, a francuska federacja wnosi o odwołanie spotkania lub zmianę miejsca jego rozegrania. Grozi nam skandal na skalę europejską.
Te stadiony zapewne w końcu powstaną, chociaż nikt dziś nie da głowy, że będą normalnie funkcjonowały po doświadczeniach z Poznania, gdzie nie tylko z murawą jest problem. No i wreszcie pytanie za przysłowiowe 100 punktów: co dalej z tymi obiektami. Co dalej z ich eksploatacją, kosztami utrzymania i całą infrastrukturą już nie tylko około stadionową. Oby nie okazało się, że za 5 lat i tak już zadłużone na potęgę samorządy oddadzą kwestię zarządzania stadionami w ręce „złomiarzy”.
Po początkowej euforii i zachwycie tymi cudami architektonicznymi nadejdzie zapewne opamiętanie tak radnych jak i kibiców, którzy uświadomią sobie ponownie mizerię naszej lokalnej piłki kopanej. Obawiam się więc wielkiego, stadionowego odwrotu.
Na niewiele ponad rok przed pierwszym gwizdkiem brakuje w Polsce miejsc w hotelach, pociągów, wyremontowanych dróg, a do głosu doszli pseudokibice.
Najwyższa Izba Kontroli począwszy od 2008 roku, w kazdym kolejnym raporcie, nie pozostawia na organizacji Euro suchej nitki, podkreślając, że szansę na dotrzymanie terminu modernizacji sieci dróg straciliśmy już dawno.
Dworce kolejowe są poddane prowizorycznemu liftingowi, a nie modernizacji. Buduje się aktualnie tylko jeden dworzec – w Katowicach. Tylko, że w tychże Katowicach nie odbędzie się ani jeden mecz mistrzowski.
Na 99 % Warszawa nie zostanie włączona w sieć autostrad i na tak wielką imprezę o zasięgu globalnym, pozostanie jedyną stolicą europejską, do której nie dociera ani jedna autostrada. Pal licho te autostrady, bo cała reszta dróg jest w stanie takim, że ostatni raport Unii Europejskiej wskazuje wprost na konieczność zamykania użytkowanych dróg ze względu na ich stan techniczny.
Na koniec wspomnę o logistyce. Czyli o tym, co ma skoordynować wszelkie działania tak organizatorów jak i gości, a w tym kibiców.
Szykuje się totalna klapa. Jak można zarządzać czymś, czego nie ma i nie będzie ?
Jak zapewnić bezpieczeństwo , obsługę medyczną i transport , a zarazem normalne funkcjonowanie miasta bez sprawnej infrastruktury ?
Pozostało nam 13 miesięcy. Oby nie trzynaście feralnych miesięcy.
Euro miało być dla Polski szansą. Mieliśmy udowodnić, że jesteśmy wciąż krajem atrakcyjnym inwestycyjnie, z doskonałymi perspektywami na przyszłość. Perfekcyjnym przygotowaniem turnieju mieliśmy potwierdzić, że decyzja o przyznaniu organizacji Euro Polsce nie była błędem.
Dziś można jednak sobie powiedzieć, że nie wykorzystaliśmy tej szansy. Ktoś powie, że w dobie kryzysu wszystko nam się zawaliło.
Nic bardziej błędnego. To właśnie budowa Polski „pod Euro” była czynnikiem stymulującym w dużej części gospodarkę.
No więc, kiedy już to wszystko spartolimy, samopoczucie poprawią nam media, śpiewając patriotyczno- mainstreamowo: „Polacy nic się nie stało” !


Komentarze
Pokaż komentarze (21)