Pisałem niedawno o zakończonym okienku transferowym oraz wspomniałem największego przegranego, czyli Arsenal Londyn.
Do ostatnich godzin , za kulisami, na Emirates trwały nerwowe starania o uzupełnienie składu Kanonierów po odejściu Fabregasa i Nasriego. Ogólnie rzecz biorąc, Wenger dokonał ośmiu transferów nowych piłkarzy, z których jednak połowa nie ma szans na grę w pierwszym składzie. Arsenal dokonał największego zastrzyku „świeżej krwi” od 1998 roku, kiedy to na Highbery przybyli m.in. Overmars, Petit i Wreh.
To właśnie od tamtego roku Kanonierzy zaczęli zmieniać swój sposób gry na bardziej europejski. Na przełomie 2 sezonów byli bezsprzecznie najlepszą ekipą w Anglii oraz jedną z najlepszych w Europie. W pełni zasługiwali na określenie „Barcelona Północy”. Arsenal stał się klubem, w którym chcieli grać młodzi, ambitni zawodnicy. Klub nie musiał wydawać na nich fortuny. Arsene Wenger (AW) był postrzegany jako mistrz rynku transferowego. W kolejnych latach Arsenal tracił jednak systematycznie pozycję w europejskim footballu.
Owszem, dochodzili zawodnicy, którzy nie byli jeszcze piłkarzami światowego formatu. Takimi stali się dopiero po kilku sezonach. Arsenal nie był już jednak w stanie zaproponować im nic więcej. Tak Fabregas jak i Nasri musieli znaleźć nowe , wielkie kluby, które gwarantowałyby im dalszy rozwój, kolejne mistrzostwa i puchary, czyli dawały szansę na absolutny światowy top.
Cóż z tego, że Arsenal dostał potężny zastrzyk gotówki, jak na rynku zabrakło piłkarzy pokroju van Persiego czy też Nasriego, bo o Fabregasie nie ma co nawet wspominać. Oczywiście czas pokaże.
Nowy Mertesacker i Vermaelen ( jak poprawi kondycję, co będzie trudne, bo znów załapał kontuzję) powinni wkomponować się w Vidica i Ferdinanda. Santos też może być wzmocnieniem. Doszedł Artreta z Evertonu, ale umówmy się, to nawet nie pół Fabregasa. Gervinho wygląda obiecująco. Doszedł w ostatniej chwili Benayoun, któremu ostatnio się średnio wiedzie.
Wszystkie wielkie kluby, słusznie lub nie, są w stanie zaoferować niebotyczne zarobki piłkarzom oraz perspektywę gry z najlepszymi zawodnikami w jednej druzynie. Arsenalu na to po prostu nie stać.
Jeżeli klub nie osiągnie dobrej pozycji w lidze i nie pokaże się z dobrej strony w Lidze Mistrzów, to kto będzie w stanie zatrzymać w Arsenalu takiego chociażby Wilshere ?
Arsenal ma jednak i inne problemy. Zakupiony w sierpniu 19-letni Joel Campbell nie dostał pozwolenia na pracę w GB i musiał zostać wypożyczony do francuskiego FC Lorient.
Niklas Bendtner rozczarowany brakiem miejsca w pierwszym składzie, został wypożyczony na własną prośbę do Sunderlandu. Podobnie z utalentowanym Henri Lansbury, reprezentantem Anglii U-21. Wenger nie widzi go jeszcze w podstawowym składzie, a Lansbury chce regularnie grać. W poprzednim sezonie też na wypożyczeniu wywalczył wraz z Norwich awans do Premiership, teraz przez rok będzie grał w West Hamie.
Z drugiej strony przykład wspomnianego Wilshere ( niestety, ale jest kontuzjowany, przerwa potrwa ok. pół roku), który był na rocznym wypożyczeniu w Boltonie i po powrocie wskoczył do pierwszego składu Kanonierów, jest dobrym przykładem rozwoju młodego zawodnika.
Któż jednak zagwarantuje, że ci wszyscy młodzi będą chcieli za rok grać ponownie w Arsenalu ?
Czy Arsenal zakończy sezon udanie ?
Jeżeli nie, to stanie się przysłowiową tawerną „Pod zdechłym Azorkiem”.


Komentarze
Pokaż komentarze