Kara nałożona na Carlosa Teveza przez Manchester City w wysokości 1 mln £, na nowo przypomniała o skali wypaczeń w Premiership, związanych z zarobkami piłkarzy. Tevez należy do najlepiej opłacanych graczy nie tylko w Anglii, ale i na swiecie. Jego tygodniówka to 250 tys. funtów. Licząc skromnie, to włodarze klubu z Manchesteru zabrali mu jednomiesięczny zarobek.
Co ciekawe, Konsorcjum szejków z Bliskiego Wschodu, które jest właścicielem tego klubu, wydaje na pensje zawodników cały przychód klubu, a przecież pensje są tylko jednym z elementów kosztów, które każdy klub ponosi. Jednym słowem konsorcjum dopłaca do interesu. Można by zadać sobie pytanie , po co ?
Można by, ale wtedy to samo pytanie należałoby zadać też takim klubom jak Chelsea, Real, czy Barcelona. Taka sytuacja budzi od pewnego czasu sprzeciw FIFA, ale zainteresowane kluby skutecznie torpedują próby zmiany sytuacji przez organizację.
W Anglii na nowo rozgorzała dyskusja: wielkie pieniądze - wielki sport ?
Powiedzmy sobie szczerze, że obecny stan rzeczy jest najgorszą sytuacją z możliwych, gdyż niszczy pozostałe kluby, niszczy morale zawodników , a wreszcie wypacza sportowa rywalizację. Wymienione kluby staja się międzynarodowymi korporacjami, które stać na zakup każdego zawodnika, niekoniecznie z powodu jego przydatności do drużyny. Wystarczy, ze osłabi się przeciwnika. Taka sytuacja ma też inne negatywne skutki. Pozostałe kluby Premiership i nie tylko, są zmuszone chcąc nie chcąc podnosić tygodniówki swoim graczom.
W momencie powstania Premiership w sezonie 1992/93, średnia tygodniówka wynosiła 1482 funty !
Dziś wynosi już ponad 22500 funtów. Wzrost jest wprost szokujący, a najważniejsze, że nie jest niczym uzasadniony, bo odbiega zdecydowanie od świata gospodarki i ekonomii.
Co więcej, sporo średnich klubów w Anglii płaci swoim zawodnikom więcej niż taki Bayern Monachium czy AS Roma.
By było ciekawiej, to warto dodać, że średnia tygodniówka w II lidze angielskiej (Championship) wynosi 4059 funtów i jest wyższa niż w sezonie 1992/93 o 3300 funtów. To jednak już nie szokuje.
Rzecznik Arsenalu Londyn powiedział niedawno, że sytuacja, w której konkuruje ze sobą 10 osób (właścicieli klubów), jest sytuacją niemożliwą do zaakceptowania. Dodał też, że taka sytuacja zniechęca mniejszych inwestorów i sponsorów, gdyż nie widzą możliwości konkurowania z krezusami.
Z kolei atakowani tłumaczą się, że nikt nie kwestionuje zarobków uznanych gwiazd ekranu, a państwo zgarnia duże pieniądze z podatków.
Tylko czy taki średniak jak Charlie Adam z Liverpoolu jest gwiazdą na miarę Brada Pitt’a lub chociażby śpiewającego Paula Mc Cartneya ?
Czy uprawnione jest porównanie Torresa z Chelsea z Luisem Hamiltonem z F1 ?
W 1992 roku Premiership wypłacała tygodniówki średnio 3.7 raza większe niż w najniższej lidze zawodowej w Anglii. Dziś te same tygodniówki są 30 razy większe.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)