Zebe Zebe
876
BLOG

Jestem za referendum emerytalnym

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 41

 

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie komentarz Drapieżnego Leminga(DL) pod moim tekstem traktującym o tym co  dzieje się  w Islandii , w kontekście obywatelskiego projektu referendum.
DL napisał w  komentarzu:
 
Wiadomo, że w referendach ludzie ZAWSZE będą głosowali wg swoich doraźnych preferencji, bez oglądania się na interes ogółu. NIGDY nie zrezygnują z NAJMNIEJSZEGO przywileju, "bo się należy". Przedłużenie wieku emerytalnego jest smutne (mnie też dotknie i się nie cieszę z tego powodu), ale KONIECZNE i wprowadza się je w krajach o wiele bogatszych niż Polska. Demokracja przedstawicielska ma całe mnóstwo wad, ale bezpośrednia będzie ich miała 100x więcej. Ktoś musi te referenda ogłaszać i układać pytania. Już tylko to stanie się żerem dla najgłupszego populizmu, typu głosowania ludowe nad: "czy wolisz być piękny, zdrowy i bogaty, czy nie". Tylko ktoś totalnie naiwny może wierzyć w skuteczność referendów i to w kraju takim jak Polska, zamieszkałym przez miliony Kiepskich...
 
Tyle Drapieżny Leming.
 
Zanim jednak odniosę się do komentarza  DL, pozwolę sobie na chwilę ogólnej  refleksji.
Któż z nas, biorących udział w referendum dotyczącym zgody na wstąpienie w struktury Unii Europejskiej wiedział w owym czasie, że nie ma procedury związanej z rezygnacją z członkowstwa, czyli z wyjściem z Unii ?
Ilu z nas wiedziało, że wstąpienie do UE jest równoznaczne z deklaracją przyjęcia wspólnej, europejskiej waluty ?
Ja rozumiem, że w owym czasie większość społeczeństwa chciała , by Polska stała się jak najszybciej członkiem eurozony . Tylko, że dziś dziwnym trafem zwolennicy euro są w zdecydowanym odwrocie.
Wróćmy jednak do samej istoty referendum, jako jednego z fundamentalnych praw cywilizowanego społeczeństwa.
 
Każda władza deprawuje. To znany fakt.
Każda władza, chociażby najbardziej demokratyczna, z biegiem czasu ulega swoistej erozji, która ewoluuje z czasem w kierunku ograniczenia praw społeczeństwa w imię utrzymania sprawowanej władzy, gdyż władza, to przywileje. Im więcej władzy, tym więcej przywilejów  w zasadzie sprzecznych  i rozmijających się z oczekiwaniami społecznymi obywateli.
Demokracja bezpośrednia (referendalna) jest istotą ustroju Szwajcarii. Cieszy się też dużym powodzeniem we wspomnianej Islandii, z mozołem wychodzącej z kryzysu.
Zdecydowanym przeciwnikiem jakichkolwiek rozwiązań referendalnych są rządzący Unią Europejską eurokraci.
 
Nie chcę pisać o wadach i zaletach rozwiązań o charakterze referendalnym w stosunku do demokracji ograniczającej rolę obywateli do wrzucenia kartki do urny i to nie we wszystkich istotnych sprawach na dodatek. System w którym głos oddajemy czy to na osobę, czy też pośrednio na  partię polityczną, bez dalszego wpływu na to, co wzajemnie układający się ze sobą politycy nam przedstawią, jest systemem złym w tym samym stopniu co system oparty w zdecydowanej  większości na referendach.
Jest jednak w instytucji referendum coś, co czyni to rozwiązanie niezbędnym w normalnie funkcjonującej demokracji.
 
To co zaprezentował Drapieżny Leming w swoim komentarzu jest typowym przykładem niezrozumienia istoty społeczeństwa obywatelskiego, bo bynajmniej nie chodzi tu o rozstrzyganie czy ktoś  chce być młodym , pięknym i bogatym. Chodzi o coś więcej.
D. Leming twierdzi, że ludzie nigdy nie zrezygnują z przywileju, który im się należy. To błędne twierdzenie. Nie ma przywilejów, które się należą. Są tylko dobra, które się uzyskało, a tych odbierać nie wolno.
Oczywiście, że referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego nie jest na rękę rządzącym z prostej przyczyny.
Podniesienie wieku emerytalnego nie jest ograniczeniem przywileju, bo  jest  cywilizacyjną zmianą zasad funkcjonowania społeczeństwa.
Dlatego właśnie w tej kwestii powinno odbyć się ogólnonarodowe referendum. Nieprawdą też jest, że wynik takiego referendum byłby z góry przesądzony.
 
Warunkiem koniecznym jest jednak autentyczny dialog ze społeczeństwem w którym rząd przedstawia swoje racje i udowadnia, że dla społeczeństwa to korzystne rozwiązanie. Podkreślam  – udowadnia, a nie obiecuje.
Nie ukrywam, że sprawa dla rządu jest trudna, bo o ile opieka zdrowotna w większości krajów europejskich stoi na dużo wyższym poziomie niż w Polsce, o tyle polski rząd działa wprost w przeciwnym kierunku, czego przykładem może być do dziś trwające zamieszanie na rynku leków refundowanych, związane z ewidentnym podniesieniem cen leków. Jeżeli więc mamy pracować dłużej, to gwarancją musi być stanowczo lepsza ochrona zdrowia.
 
To właśnie dyskusja przedreferendalna może zmusić rządzących do odkrycia kart w obronie swojego projektu.
Jeżeli zaś Donald Tusk nie jest w stanie zaproponować realnie niczego więcej poza fingowanymi konsultacjami społecznymi, to tym gorzej dla niego, a przy okazji i dla nas.
 
Na koniec – tak Drapieżny Lemingu – Polska jest zamieszkała przez miliony „Kiepskich”. Im więcej jednak spraw istotnych znajdzie swoje rozwiązanie w referendach, tym mniej będzie tych „Kiepskich”. To ci „Kiepscy” ocenią argumenty. I niech im to nawet rząd wbije propagandową łopatą do głowy, oni i tak zagłosują za tym w co są w stanie uwierzyć. I nie dziw się, że ludzie oszukani kilkakrotnie, nie wykażą się kolejny raz naiwnością. Wtedy to zaś, dla naszego dobra, Rząd musi podać się do dymisji z powodu rozjechania się torowisk.
 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka