Zebe Zebe
956
BLOG

Ta "koparka" Leszku nie przejdzie - polemika

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 29

 

Przeczytałem wczoraj kilkakrotnie tekst Leszka z Sopotu (LS), a przy okazji pozwoliłem sobie wrócić do jego tekstów poprzednich na s24. Co prawda LS pisze swój blog anonimowo, ale zlokalizowanie jego osoby nie jest trudne. Nie o  personalia jednak chodzi. LS był istotnym świadkiem wydarzeń w Stoczni Gdańskiej oraz działaczem studenckim.
 
Posiada więc dużą wiedzę, która też została przez niego udokumentowana chociażby w postaci szeregu unikalnych już dzisiaj zdjęć. Teksty LS nie są tekstami li tylko obserwatora, ale są tekstami uczestnika tamtych wydarzeń, co stawia go w pozycji świadka historii, z którym dyskusja o faktach, takiej chociażby osoby jak ja, staje się bezprzedmiotowa, co stwierdzam bez żenady.
 
Teksty LS poszerzają naszą wiedzę o tamtych czasach i są istotnym uzupełnieniem relacji bohaterów tamtych dni. Może to brzmi trochę pompatycznie, ale pozostańmy przy bohaterach.
Jest jednak w tekstach LS coś, co jak dla mnie jest w pewnym sensie irytujące. Nie wiem, czy LS słusznie robi pisząc o zdecydowanej większości ludzi zaangażowanych jako o osobach, których imiona zdrabnia. Nie wiem czy faktycznie był i jest z wszystkimi na „ty”, by używać takiej formy. Owszem, pisze , że w czasie strajku wszyscy tak do siebie się zwracali, ale czy to w jego tekstach nie jest jednak jakimś tam nadużyciem ?
 
Rodzi się podejrzenie, może niesłuszne, że LS chce odgrywać większą rolę niż historia mu przypisała. Mnie osobiście taka przyjęta przez niego konwencja trochę razi, bo odnoszę wrażenie , że u LS to zabieg celowy, który ma zwiększyć wiarygodność jego wspomnień. Uważam, że niepotrzebnie zresztą.
Wracając jednak do wczorajszego tekstu.
 
Leszek z Sopotu przytoczył w nim parę znanych powszechnie faktów, jak chociażby ten o przywiezieniu do stoczni  A.Walentynowicz samochodem dyrektora, czy też ten o patrolach od strony morza,  podzielił się z nami paroma anegdotami, zaprezentował kilka nowych plotek, dokonał opisu zdarzeń w których nie brał udziału, a wszystko to w niezłej epickiej formie.
Jednym słowem nie przedstawił żadnych nowych faktów.
 
Po co więc ten cały tekst Leszka z Sopotu ?
 
We wspomnieniach niektórych stoczniowców można odnaleźć wskazówkę, że właśnie od tej strony Wałęsa dobiegł 14 sierpnia tuż przed 10 na wiec i wdrapał się na koparkę – pisze LS.
A po tym zdaniu pada kolejne:
(…) raptem zaczepił mnie wysoki młody mężczyzna w robotniczym drelichu, który zapytał, czy wiem, że Wałęsa został do stoczni przywieziony motorówką. Przez kogo, w które miejsce, jak, kiedy – pytam i proszę by podszedł ze mną do chłopaków. Zamiast podejść facet odwrócił się i zniknął w tłumie. Tego dnia do chłopaków, także doszły informacje o rozpowiadaniu plotki o motorówce. Postanowiliśmy odszukać ludzi, którzy to rozpowiadają i świadków, którzy widzieliby jakąś motorówkę z Wałęsą w środku. Nie udało się nam nikogo takiego odnaleźć, a po kilku dniach zapomnieliśmy o całej sprawie. Wówczas doszliśmy do wniosku, że to esbecka prowokacja, że ktoś specjalnie chce rozbić strajk, nie chce, aby do strajku przyłączyły się Północna i Remontówka (…)
 
Tu już LS nie przywołuje świadków z imienia i nazwiska. Z jednej strony cytuje plotkę o koparce sugerującą, z której strony nadbiegł Wałęsa, z drugiej zaś  uwiarygodnia plotkę o „desancie z morza” jako prowokację bezpieki.
Proszę zauważyć, że tu już LS nie powołuje się na fakty. Operuje plotkami.
Wiem, że Leszek z Sopotu ma swoje zdanie na temat pojawienia się Wałęsy w Stoczni Gdańskiej i ma do tego pełne prawo. Nie godzi się jednak pisać tekstu, którego punktem kulminacyjnym jest plotka, jako  argument na rzecz  prawdy według Leszka.
Jak dla mnie, szkoda, że ten tekst się w ogóle pojawił. Cóż, każdy może mieć słabsze chwile.
 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka