Na początek to będzie o malarzu amatorze, czyli takim zwykłym Kowalskim jak my, którego żona przymusiła do pomalowania sufitu, a w perspektywie nawet i ścian. Żoneczka zaproponowała nader atrakcyjną gratyfikację, więc my, spoko, sprostamy zadaniu.
Pędzel , farba i hulaj dusza, piekła nie ma. To nic, że kapie, leje się na facjatę, pot spływa z czoła, a farba odpada z sufitu…
STOP – rzecze żoneczka, lekko podekscytowana, by nie napisać podminowana. No i nici z gratyfikacji, a i udobruchanie sporo kosztuje.
Dobija nas, Kowalskich tym: na niczym się nie znasz, nic nie potrafisz, wezwij fachowca. Od dziś nie palisz i nie pijesz !
Czyli pozamiatane.
Jest fachowiec…
- Panie, ten sufit to trzeba wpierw odtłuścić, a potem te rysy wydrapać, zagipsować, wysiatkować, wygładzić i podkład położyć !
A jak długo to potrwa… ?
- Panie szanowny, malowanie to dopiero po tym wszystkim !
To kiedy malowanie ?
- Jak wyschnie !
No i dziś czytam w kontekście tej najważniejszej, najbardziej priorytetowej A-2 z tej Łodzi, do tej Warszawy:
Jak podała Dyrekcja, podstawowe kroki naprawcze wskazane przez wykonawców to: wstępne oczyszczenie nawierzchni w miejscach spękań, nacięcie bądź frezowanie miejsc pęknięć oraz wypełnienie odpowiednimi materiałami i zabezpieczenie właściwe dla charakteru pęknięcia. Oba programy naprawcze są już analizowane przez GDDKiA w zakresie zgodności z warunkami kontraktu.
Ja cię kręcę !
A u mnie był fachowiec, który mi to samo powiedział i kurde mol, zażądał za pomalowanie (z pracami wstępnymi) dwóch sufitów 200 złotych, czym mnie niepomiernie oburzył – dałem mu dwie dychy nas piwo i posłałem do „Żabki” w celu dalszych negocjacji. Wyszło na to, że poniżej stówy się nie godzi, więc przystałem, ale dołożyłem do tego darmowe szkolenie w kwestii, gładzi, gipsów i silikonu ( budowlanego).
"Ponieważ żaden z pięciu wykonawców budujących Autostradę A2 na odcinku Stryków-Konotopa nie przedstawił w wyznaczonym terminie planu naprawczego, zostanie wobec nich zastosowana procedura (...) wzywająca firmy do natychmiastowego przystąpienia do działań naprawczych" - napisała Dyrekcja.
He, he, he…
Ilu tych Kowalskich pierdzi w stołki w tej Dyrekcji ?
To naprawdę nadaje się do prasy, jak mawiał kelnero -fryzjer leżący z inżynierem Karwowskim na tej samej sali szpitala, gdzie nota bene dawano lepsze żarcie niż w dzisiejszych czasach.
Takie Hajłej Story…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)