104 obserwujących
1684 notki
1480k odsłon
  547   0

Najlepsza Liga Świata

Żużel jako dyscyplina sportu, od dekad cieszy się w Polsce sporym zainteresowaniem kibiców. Dzieje się tak z powodu istnienia ośrodków, gdzie tradycje związane z tym sportem przetrwały czasy transformacji ustrojowej, co nie udało się innym dyscyplinom sportu, takim jak chociażby boks, gdzie rozgrywki ligowe straciły rację bytu lub też jak w przypadku tenisa ziemnego czy hokeja, straciły sporo na znaczeniu.

Silne ośrodki sportu żużlowego istnieją w Zielonej Górze, Wrocławiu, Toruniu, Lesznie, Rybniku czy też w Gorzowie, Tarnowie i w paru innych miastach.

Nie da się jednak ukryć faktu, że dyscyplina ta z roku na rok traci na znaczeniu nie tylko w szerokiej rodzinie sportowej, ale także w rodzinie sportów motorowych. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele i trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, która z nich jest decydująca. Zapewne na wynik końcowy składa się kilka najbardziej istotnych, gdzie pieniądze nie odgrywają bynajmniej roli decydującej, chociaż są niezbędne do tego, by – podobnie jak każda inna dyscyplina sportu – mogła funkcjonować.

W Polsce zawody drużynowe toczą się na trzech stopniach rozgrywkowych, w których biorą udział (obecnie) 23 drużyny. W najwyższej klasie rozgrywkowej, Ekstralidze, zwanej „Najlepszą Ligą Świata”, rywalizuje 8 teamów. Slogan na wyrost, gdyż żużel tak naprawdę funkcjonuje tylko w Europie, a lig z prawdziwego zdarzenia jest niewiele. Konkretnie dwie: polska i angielska, dwustopniowa. 

Jeżeli o pieniądzach mowa…

Polski żużel – podobnie jak większość dyscyplin sportowych – funkcjonuje dzięki dotacjom samorządowym. Bez tego wsparcia ta dyscyplina sportu, w tak rozbudowanej strukturze rozgrywkowej nie miałaby racji bytu.

Budżety klubów Ekstraligowych oscylują w granicach 6-10 mln zł, co nie jest wartością porażającą, mając na myśli kluby piłkarskiej Ekstraklasy. Są też niższe niż zdecydowana większość budżetów klubów siatkarskich, czy też koszykarskich, biorących udział w najwyższych stopniach rozgrywkowych.

Tym co je wyróżnia, jest to, że dotacje samorządowe stanowią 30-50 % całego budżetu. To sporo. Na resztę składają się wpływy sponsorskie, prawa do transmisji medialnych oraz wpływy z biletów. W rubryce „koszty” największą pozycje stanowią pieniądze wydane na gratyfikacje zawodników, którzy niejako „odciążają” klub z kosztów sprzętowych oraz obsługi mechaników. Jednym słowem sprzęt zawodników nie jest własnością klubów.

Zawodnicy i „okienka transferowe”

Zawodnicy podpisują z klubami tzw. „kontrakty” przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych, w tzw. „okienkach transferowych”. To sprawa skomplikowana i nie silę się na jej sensowne wytłumaczenie, gdyż okienek jest kilka, a meandry regulaminowe nie pozwalają na szersze zajęcie się tym tematem, by nie zanudzać zbytnio.

Owe „okienka transferowe” nie mają jednak nic wspólnego z tym, co obserwujemy w innych dyscyplinach sportowych, gdzie działa swoisty rynek, na którym kupuje się lub sprzedaje zawodników. Kluby żużlowe mogą coś zarobić najwyżej na juniorach wypożyczanych lub sprzedanych do innych klubów pod warunkiem, że podpisały z nimi, co najmniej dwuletni kontrakt.

Kontrakty w zdecydowanej większości podpisuje się na jeden sezon. Wyjątkiem są zawodnicy w wieku „juniora”, z którymi kluby czasami podpisują umowy na czas dłuższy – do wieku seniora - z powodów ekonomicznych. Taki zawodnik z reguły niewiele kosztuje.

Żużel jest sportem o dużym stopniu ryzyka, więc podpisywanie dłuższych kontraktów jest wielce ryzykowne. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że najbardziej rozchwytywani żużlowcy „jeżdżą” jeszcze w jednej lub dwóch ligach zagranicznych, oraz biorą udział w różnego rodzaju turniejach indywidualnych i drużynowych. Najlepsi w ciągu sezonu zaliczają udział w ok. 80 zawodach.

Frekwencja i media…

Frekwencja na zawodach żużlowych systematycznie spada. Nie zmienią tego sporadyczne przypadki. Żużel poza Polską przeniósł się ze stadionów na mniejsze obiekty poza miastami.

W Polsce publikowane dane w temacie frekwencji na zawodach są zawyżane. Dotyczy to głównie rozgrywek ligowych. Są znane kuriozalne przypadki, gdzie pojemność stadionu była mniejsza od podanej ilości widzów.

Powodów tego stanu rzeczy jest kilka. Pogoda gra tu główną rolę. Mecze są przekładane na inne terminy. Podobnie rzecz ma się z zawodami międzynarodowymi, które z powodu złej pogody są przekładane z soboty na niedzielę, a to powoduje automatycznie przełożenie meczu lub meczów w Polsce. No i wreszcie transmisje medialne. One też obniżają frekwencję na stadionach. Klub na tym nie zarabia, gdyż wpływy z takiej transmisji niewiele rekompensują finansowo.

Co prawda mecze żużlowe w TV transmitują trzy stacje komercyjne oraz kilka stron internetowych, ale wpływy z tego powodu do budżetów klubów nie są porównywalne z innymi dyscyplinami sportowymi.

Wpływy z reklam dla klubów żużlowych nie są także istotnym zastrzykiem, który mógłby podnieść ich kondycję finansową. Dzieje się tak, gdyż gros sponsorskich pieniędzy „konsumują” zawodnicy, podpisujący indywidualne kontrakty ze sponsorami.

W młodości siła…

Bez dopływu młodych zawodników żadna dyscyplina sportu nie może funkcjonować prawidłowo. W żużlu to chyba największy problem. Pomimo tego, ze kluby szkolą młodych adeptów – a przynajmniej tak twierdzą – ich sytuacja jest fatalna. Bez sponsorów, najczęściej rodziny, zawodnik nie jest w stanie sobie poradzić sprzętowo, gdyż kluby mu tego nie gwarantują. Co więcej: młodzi zawodnicy nie są w stanie zlikwidować różnicy sprzętowej już nie tylko pomiędzy najlepszymi zawodnikami, ale także tymi juniorami już startującymi w zawodach. Często występują na sprzęcie pożyczonym.

Nie dziwi więc sytuacja, w której ponad 90 % adeptów żużla nigdy nie wystartowało w zawodach ligowych. Po prostu ich na to nie stać. Podobnie jak klubów nie stać, by ponieść główny ciężar finansowy związany ze szkoleniem.

Wśród tych, co zrezygnowali, czynnik ekonomiczny jest głównym, ale należy pamiętać, że znaczny odsetek tych, co nie wyjechali na tor, to chłopcy, którzy ulegli wypadkom lub po prostu uznali, że kariery w tym sporcie nigdy nie zrobią.

Co dalej ?

Największym marzeniem kibica żużlowego jest to, by jego drużyna stanęła na podium, a najlepiej by zdobyła tytuł mistrzowski.

Prawda jest jednak brutalna. Ten oczekiwany sukces nie przekłada się na nic innego poza satysfakcją.

W przeciwieństwie do kibiców, prezesi klubów żużlowych marzą tylko o jednym. Marzą o tym, by nie zbankrutować i przystąpić do kolejnych rozgrywek.

Tyle i aż tyle…

 

 

 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport