W kolejce ustawiłem się o 4 rano.
O tej godzinie koniec kolejki sięgał kamienicy z wmurowaną tablicą upamiętniającą Stanisława Moniuszkę. Kolejka skierowana była w kierunku kolumny Zygmunta. Okalała go by później w prostej linii kierować się do pałacu.
Stałem w kolejce 6 godzin. Nie spieszyło mi się. Rozmyślałem, chodziłem wzdłuż kolejki, rozmawiałem z ludźmi tam czekającymi.
W większości panował w niej smutek, ale były też momenty pozwalające na uśmiech. Ludzie między sobą mówili o tym, jakim był nasz Prezydent i jego żona, rozmawiali również o Katyniu.
Byli też źli, że dali się tak poddać niepochlebnym przekazom o Panu Prezydencie.
Ciekawostką jest to, że nikt nie mówił o Wawelu o miejscu ostatniego spoczynku pary prezydenckiej.
Z wstającym pomalutku porankiem przybywało coraz to więcej osób. Kolejka zaczęła się dość znacznie wydłużać
Osobiście byłem zaskoczony tak duża ilością młodych osób. To była przeważająca liczba osób tam stojących. Mijały godziny a chcących pożegnać parę prezydencką przybywało. Polacy zaczęli się schodzić w zastraszającym tempie.
Musze napisać, że ludzie sami sobie narzucili ład i porządek. Byłem z nich dumny.
Po drodze mogłem oddać cześć politykowi, którego bardzo szanowałem. Przechodząc obok Stowarzyszenia "Wspólnota Polska"Pożegnałem, śp. Macieja Płażyńskiego
Na wysokości pomnika Mickiewicza koordynację kolejki przejęli harcerze. Dzielili nas w 30-to osobowe grupy. Intensywność przemieszczania się kolejki znacznie wzrosła.
Przy pałacu Prezydenckim ujrzałem morze zniczy
Oraz wozy transmisyjne praktycznie wszystkich stacji telewizyjnych
O godzinie 10 stanąłem przed wejściem do pałacu.
Ta część mojej wizyty miała bardzo osobisty charakter, dlatego też pozwólcie, że nie będę się o niej rozpisywał.
Po wyjściu z Sali Kolumnowej wpisałem się do Księgi Kondolencyjnej i znów znalazłem się na Krakowskim Przedmieściu.
Udałem się w stronę kolumny Zygmunta i przecierałem oczy ze zdumienia. To już nie była ta „moja” kolejka. To już były tłumy ustawione w potrójne, poczwórne S
W moim przekonaniu by dostać się do pałacu należałoby teraz odstać nie 7-8 czy 10 godzin jak podawały niektóre media ale co najmniej 15.
Szczęśliwy, że mogłem oddać hołd śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu-, którego bardzo szanowałem -wróciłem do domu.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)