
Spotykały się dwie wiedźmy poplotkować sobie,
Bo pasjami uwielbiały - o innej osobie…
Jedna wiedźma, która mieszka chyba gdzieś nad wodą,
Wraz z tą drugą straszną wiedźmą, chociaż jeszcze młodą…
Pierwsza wiedźma na swej miotle dzień i noce lata,
I mackami swoich linków wciąż wszystkich oplata,
Druga znana bywa z tego, że trzy po trzy plecie,
Ma niewyparzony język, o czym pewnie wiecie…
Więc latają obie wiedźmy po licznych tu blogach,
Na swych miotłach (bo kto widział idące na nogach…?),
Przepędzane tam bywają jak nieznośne muchy,
Prowokując bez umiaru, wracają bez skruchy…
Niech nie zwiodą was umizgi ani słodkie słowa.
Wiedźma wiedźmą jest i basta, bo sprawa nie nowa,
Że potrafi odprawiając gusła oraz czary,
Zaprowadzić naiwnego prosto na moczary…
Ja od wiedźm się trzymam z dala, mam swoje powody…
Na strzykanie słownym jadem znam dobre sposoby,
Niech więc lepiej żadna wiedźma nie wchodzi mi w drogę,
Bez wysiłku bowiem miotłę połamać jej mogę… ;-)


PS.
Jeśli ktoś do czarów wiedźmy pragnie się przekonać,
To wyjaśniam, że dowolną może przybrać postać...
Więc dla wiedźmy żadna sztuka postać przybrać wrony,
Tymi słowy chcę by każdy został ostrzeżony… ;-)


Komentarze
Pokaż komentarze (9)