Anita Anita
25
BLOG

W zdrowym ciele...

Anita Anita Rozmaitości Obserwuj notkę 15

 

Przychodzi taki czas, gdy człowiek zaczyna coraz bardziej skupiać się na swoim zdrowiu. Gdy ono dopisuje, to jest to sprawa tak naturalna, że nie myśli się zanadto o zdrowych zachowaniach: właściwym żywieniu, codziennym ruchu, właściwym spaniu, siedzeniu itd. Ale z biegiem lat naturalnym jest, że nasze samopoczucie już nie jest tak świetne jak dawniej, a wyniki przeróżnych analiz, czasem nawet mimo braku niepokojących objawów i dość dobrego samopoczucia, wykazywać zaczynają odchylenia od normy.
 
Na pewne sprawy nie mamy większego wpływu, jak na to, że siedzimy np. ze względu na wykonywaną pracę, dużo więcej, niż powinniśmy, co powoduje zwyrodnienia kręgosłupa. Pamiętam, że byłam bardzo zaskoczona gdy dowiedziałam się, jak dużo nawet młodych osób pracujących ze mną, ma poważne problemy z kręgosłupem, a kilka z nich jest już nawet po operacjach. I wcale nie są to osoby z nadwagą. Ale i tych też jest niestety coraz więcej…
 
Od pewnego czasu ja również dostrzegłam, że muszę bardziej zadbać o swoje zdrowie. Nie przeczę, że miejsce, w którym obecnie mieszkam: dużo terenów zielonych w najbliższym i nieco dalszym otoczeniu sprzyja ruchowi na świeżym powietrzu, a więc odbywaniu dłuższych marszy oraz jeździe rowerem. Poza tym chodzę trochę na gimnastykę do fitness-clubu obok miejsca, w którym pracuję.
 
Ale to nie wszystko, zmieniam systematycznie swoje nawyki żywieniowe  i od niedawna gotuję już przeważnie na parze. Parowar to urządzenie, które uważam za doskonałe do zdrowego odżywiania. Nie dość, że potrawy tam gotowane są bardzo smaczne, bo głębia ich smaku nie jest marnotrawiona w wodzie, którą wylewamy, to nie wymagają też przez to solenia, które właśnie przy gotowaniu w wodzie jest potrzebne, by nadać gotowanym produktom właściwy smak. A sól, wiadomo, nie należy do zdrowych… Właśnie przez parowar i łatwość oraz krótki czas przygotowywania w nim potraw zaczęłam jadać zdecydowanie więcej ryb niż dotychczas. Moim ostatnim przebojem jest sola, która robię co najmniej 2 razy w tygodniu. Z przyprawami lub rzadziej z delikatnym sosem, ale przecież bez panierki, tłuszczu… A warzywa: brokuły, szparagówka, kalafior czy karotki, a nawet ziemniaki to jakby nie te warzywa, co z wody. Są tak dobre, że jadam je nawet na zimno…
 
O  właściwe spanie zadbałam już kilka lat temu. Po uporczywym porannym sztywnieniu karku kupiłam w specjalistycznym sklepie wyprofilowaną poduszką „szwedzką”, bez której trudno mi dobrze spać gdziekolwiek indziej. Długo też wybierałam do nowego mieszkania właściwy do spania materac, by nie był ani za miękki ani za twardy i na szczęście się udało.
 
No i zadbałam o transport zakupów  z garażu do mieszkania, kupując nieduży, ale zgrabny bo z dolną półką, wózek sklepowy w hurtowni zaopatrującej sklepy w taki sprzęt. Stoi w gotowości przy moim stanowisku garażowym, a po załadowaniu większych zakupów rozładowuję go dopiero w kuchni. Polecam takie rozwiązanie bo to ogromna wygoda oraz odciążenie kręgosłupa.
 
W sumie najważniejsza jest świadomość, że w dużej mierze nieraz możemy sami zapewnić sobie lepsze samopoczucie przez łatwe do wykonania zmiany w naszym sposobie życia oraz determinacja by je zrealizować.
 
Warto, bo w zdrowym ciele, to i duch zdrowy, podobno… ;)

 

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Rozmaitości