że mimo moich rozbudzonych nadziei na zdobycie wielkiej wygranej w Dużym Lotku oraz rozlicznych planów snutych w związku z rozsądnym oraz całkowicie nierozsądnym zagospodarowaniem tej kwoty, właśnie stało się dla mnie jasne, że niestety nie mnie ona przypadła w udziale…
Jakież to byłoby piękne ukoronowanie mojej 250-tej notki, gdybym mogła obwieścić, że właśnie stałam się posiadaczką wcale nieskromnej sumki 40 000 000 zł… Prawdziwy hit ! Ale niestety nic z tego, kupon okazał się bezwartościowym kawałkiem papieru, bo mój Anioł Stróż pewnie znów z kumplami włóczy się gdzieś po anielskich łąkach i mnie zaniedbuje… Stanowczo muszę z nim odbyć poważną rozmowę.
Na pocieszenie mogę tylko wyznać, że mam jeszcze szansę na wygranie 4 mln zł, bo w grupie 10 osób w pracy zagraliśmy wspólnie, a zdeponowany w bezpiecznym miejscu kupon jutro w obecności nas wszystkich zostanie sprawdzony z samego rana. Co prawda 4 mln zł to nie to samo co 40 mln zł, ale też się przecież ucieszę… Tak jak ucieszyłam się, gdy będąc w kolekturze nabyłam dla zabawy (pierwszy raz w życiu) 3 zdrapki loterii za kwotę 3 zł, z których wszystkie dały mi wygraną w łącznej wysokości… 6 zł (3, 2 i 1zł)… ;-)
Wyjaśniam, że nie grywam w Lotka, a udział w dzisiejszym losowaniu jest wyjątkiem w tej regule i wynikał raczej z chęci nie wyłamywania się ze wspólnej zabawy w pracy...
44, 14, 45, 6, 48, 28


Komentarze
Pokaż komentarze (21)