Za oknem szaro, deszczowo i tylko 6°C…
Jak co roku o tej porze trwa sezon na przeziębienia i grypę. Pal licho przeziębienia, tego nie da się uniknąć, gdy wokół nas w autobusie, metrze, kolejce, windzie czy wreszcie w pracy wielu kicha i pokasłuje. Przy okazji zauważyłam, że dość wielu z nich nie potrafi nawet zakryć przy tym ust... To niewybaczalne i nieodpowiedzialne zachowanie, bo w ten sposób sieje się infekcję na innych.
Tak, pal licho, jeśli to tylko zwykłe przeziębienie, ale tak naprawdę trudno nam jest ocenić, czy nie jest to już grypa. Jeśli to grypa to nie jest to już bez znaczenia bo grypa to wcale nie jest lekka choroba, można ją ciężko przechodzić a w połączeniu z istniejącymi innymi problemami zdrowotnymi może okazać się wręcz zagrażająca życiu. Znam osoby, które zlekceważyły jej objawy co doprowadziło do groźnych powikłań, a jedno z nich doprowadziło w efekcie do ciężkiego uszkodzenia serca ze wskazaniem do przeszczepu (w rodzinie).
W swoim życiu pamiętam jeden przypadek zachorowania przeze mnie na klasyczną grypę, która z resztą rozłożyła połowę mojej rodziny i pamiętam, że i ja ją ciężko przeszłam, dlatego tak mi to utkwiło w pamięci. Ale to było wiele lat temu i od tamtej pory udało mi się jej uniknąć, chociaż drobne przeziębienie trafia mi się raz na 3-4 lata. Ale nie grypa, bo od ok. 10-ciu lat szczepię się przeciw niej systematycznie, na jesieni we wrześniu lub październiku. Tak jest i w tym roku i właśnie po 2 tygodniach od zaszczepienia powinnam osiągnąć już na nią stan odporności.
Ale w kwestii szczepień przeciw sezonowej grypie ludzie mają różne poglądy i doświadczenia. Wiem, że wielu uważa je za zbędne, inni wspominają, że źle znieśli szczepienie. Oczywiście są ludzie, którzy mają szczególne wskazania (np. inne schorzenia, wiek czy miejsce pracy), by się na nią zaszczepić i tu nie ma wątpliwości, że szczepić się zdecydowanie powinni. Co do pozostałych to sprawa indywidualnej decyzji podjętej przy pełnej świadomości problemu.
Gdy szczepiłam się 2 tygodnie temu powiedziano mi, że w tym roku zainteresowanie tym szczepieniem jest znacznie większe niż w latach ubiegłych. To pewnie po części skutek większego zainteresowania tym problemem wobec szerzenia się wirusa AH1N1 zwanej świńską grypą. Dużo przy okazji było na ten temat w mediach, gdzie fachowcy wskazywali na szczepienie się na sezonową grypę jako na to, co w takiej sytuacji jest dobrą decyzją. Oczywiście nie chroni to przez nową odmianą grypy, ale może nam zdobyć większą odporność organizmu, co nie jest bez znaczenia w ochronie przed nowym wirusem. Przy czym przypadek wystąpienia obu wirusów jednocześnie byłby dla chorego zdecydowanie bardzo groźny.
Nie agituję za szczepieniem się. To decyzja indywidualna i musi być podjęta świadomie, po rozważeniu wszystkich za i przeciw. Wiem tylko, że naszym kraju z roku na rok rośnie popularność tej profilaktyki i bardzo dobrze. Chciałabym tylko, żeby również rosła świadomość przestrzegania zasad higieny czy zwykłej kultury osobistej, a także by wtedy, gdy już występują wyraźne objawy choroby nie chodziło się do pracy za wszelką cenę, siejąc infekcję wśród innych, jeszcze zdrowych.
* * *
A oto znaleziony w necie wygląd osobnika, którzy nie ustrzegł się zachorowania na pewną odmianę zjadliwej grypy… ;-)

* * *


Komentarze
Pokaż komentarze (5)