Jesień to zawsze czas na zmiany… Najpierw czas zmienić opony i właśnie dzisiaj to zrobiłam. Nie ma co czekać na gwałtowną zmianę pogody i potem tkwić w długiej kolejce. I tak już temperatury zbliżone są do tych, które uzasadniają ich zmianę na zimowe. Od lat robię to w jednym warsztacie, pod Warszawą, który również mi je przechowuje. Mam dużą sympatię do jego właścicieli, chociaż zapewne znalazłabym coś bliżej. I tak co mniej więcej pół roku jeżdżę tam i łapię się za głowę, jak szybko minął czas od wczesnej wiosny, gdy byłam tam ostatnio.
Zawsze czas schodzi mi na miłej pogawędce o życiu i tym co się w nim ciekawego zdarzyło od poprzedniego razu z Szefową, która jest miłą, ciepłą osobą. Od dwóch lat w rozmowach towarzyszy nam ulubienica właścicieli, 2-letnia pręgowana bokserka. Bardzo radosna Sunia, wita mnie jak starą znajomą, a jej serdeczność objawia się żywiołowym kręceniem całego ciała (bo ogona prawie nie ma), przytulaniem się i lizaniem po rękach. Postanowiłam zrobić jej parę zdjęć, do których pozowała jak prawdziwa dama, więc wyszła mała sesja zdjęciowa, a na niektóre zdjęciach ma śmiesznie podwinięty fafel…
W warsztacie, na przekór wszystkiemu: hałasowi z różnych wulkanizacyjnych urządzeń, ruchowi aut i ludzi – słychać ptaki, a dokładniej papugi, które w bardzo dużej klatce wszystko przekrzykują. Nie mogłam się ich doliczyć bo są w ruchu, a klatka umieszczona jest wysoko, ale jest ich 8-10, w tym rozpoznałam 4 nimfy szare.
kliknij zdjęcie, by zobaczyć wiecej...
Jutro kolejna zmiana, tym razem zmiana czasu na zimowy. Mam duże wątpliwości, czy cała ta operacja jest w istocie warta zachodu. Mnie utrata godziny po pracy, tak bardzo skracająca czas dnia podczas największej aktywności, bardzo doskwiera. Wraz z utratą dnia zmienia się i tryb życia, mniej jesteśmy na powietrzu, mamy mniejszą chęć na dotleniające spacery.
Tak, ja również ulegam zmianom. Obserwuję od pewnego czasu stale malejące zainteresowanie Salonem. Straciłam motywację do tego by pisać, ale straciłam też chęć śledzenia tego, co napisali inni. Dzisiaj mijają 2 lata od mojej pierwszej notki w Salonie24, a ja czuję się zmęczona i zniechęcona. Nie widzę impulsu, który by mnie potrafił poderwać do dawnej aktywności. Czy to tylko typowe dla tej pory roku obniżenie nastroju, czy trwałe zjawisko pokażą najbliższe tygodnie, ale nie jestem w tej sprawie optymistką. Może więc czas na kolejną zmianę…?


Komentarze
Pokaż komentarze (31)