
Rzepa i burak…
Żyła sobie raz w ogrodzie pewna rzepa
Zwykła rzepa, ani czarna ani biała,
Niepozorne to warzywo pośród innych,
Lecz zapachem swym dosłownie powalała…
Powodzenie więc u warzyw miała małe,
Choć starała się by wszyscy ją lubili,
Lecz warzywa z dala od niej się trzymały,
Na odległość wszyscy byli jednak mili…
Aż zdarzyło się coś w życiu owej rzepy,
Zakochała się po uszy w imć buraku,
I wodziła za nim nader tęsknym wzrokiem,
Cierpiąc każdą jedną chwilę jego braku…
Burak próżny był jak bywa to z burakiem,
Więc zaloty mu się rzepy spodobały,
Choć nie było z jego strony wzajemności,
Zdecydował się mieć z rzepą flircik mały…
Więc chodzili: burak z rzepą, po ogrodzie,
I wzbudzali liczne plotki i zdziwienie,
Lecz uwagi na to wcale nie zwracali,
Bo zajęci byli z sobą migdaleniem…
Po miesiącu rzepa jakby pokraśniała,
Burakowi nie do twarzy z kwaśną miną,
Flirt zakończyć więc zapragnął bardzo szybko,
Lecz kłopoty go niestety nie ominą…
Bo gdzie tylko burak by się nie pojawił,
Trącił rzepą, więc wokoło oczywiście,
Odsuwały się warzywa wręcz od niego,
Co pojmował burak zrazu dosyć mgliście…
W końcu pojął burak smutną prawdę,
Że na rzepę pozostaje mu skazanie,
I tak skończył u jej boku, nieburaczek,
Za zbyt lekkie pewnych spraw potraktowanie…


Komentarze
Pokaż komentarze (41)