Mimo niedzieli wstałam o świcie… Obudziło mnie głośne i denerwujące krakanie wrony. Wyszłam na balkon by ją przepłoszyć i zaczerpnąć rzeźkiego powietrza i wtedy na wodzie ujrzałam 5 nurogęsi… A więc polubiły tu przylatywać, bo widziałam już je wcześniej. Ze snu już nici więc zdecydowałam wziąć aparat i pospiesznie udałam się nad jezioro.
Na początku okazały się bardzo płochliwe, bardziej niż nasze prawie oswojone kaczki, ale wkrótce przyzwyczaiły się do mojej obecności i pozwoliły się zbliżyć. Trzymają się w grupie i wszystko robią wspólnie, nurkują a nawet synchronicznie czyszczą pióra. Bardzo mi się podobają przez te rude czubki z tyłu głowy, takie nieco potargane…
Nie mogłam się zdecydować, które zdjęcia pokazać, więc jest ich trochę może i za dużo…
















Komentarze
Pokaż komentarze (22)