Anita Anita
169
BLOG

Smaki dzieciństwa... (3)

Anita Anita Rozmaitości Obserwuj notkę 25

 

 
 
W moim rodzinnym domu nie mięso królowało na stole, lecz bezapelacyjne… pierogi. I nie przyczyną tego był deficyt mięsa na rynku, lecz upodobania kulinarne obojga Rodziców, które nam siłą rzeczy przekazali. Czas więc pierogom poświęcić trochę miejsca we wspomnieniach smaków dzieciństwa…
 
Spośród wszystkich pierogów prym w domu wiodły pierogi ruskie, tj. z serem i ziemniakami. Tajemnica dobrych pierogów ruskich tkwi przede wszystkim w farszu. Musi być on odpowiednio doprawiony tak, by pierogi miały wyrazisty smak, więc Mama nigdy nie żałowała do niego pieprzu. Są dwie szkoły: jedni lubią pierogi z wody, polane kwaśną śmietaną lub ze skwarkami z boczku, inni wolą te przysmażane na złoto i ja się właśnie do nich zaliczam. Dla dobrych pierogów zrezygnuję z każdej, najbardziej nawet wymyślnej potrawy i wygląda na to, że będę im wierna do końca.
 
Aż trudno policzyć ile to razy razem z Mamą lepiłam ruskie. Bo pierogi najlepiej jest robić w dwie osoby, wtedy jedna lepi, druga wkłada do garnka lub wyjmuje gotowe, by się nie rozgotowały. Można sobie przy tym pogadać o tym i owym, bo robota jest pracochłonna i nieco trwa. Często robiłyśmy je w ilości 160-180 sztuk, by zamrozić i mieć gdy tylko przyjdzie ochota.
 
Oczywiście bywały w moim domu również pierogi z mięsem lub z kapustą i grzybami, a nawet z wiśniami, ale w niczym nie mogły się równać z przepysznymi pierogami ruskimi...
 
By sprawić szczególną przyjemność Tacie Mama robiła kluski na parze (tzw. pampuchy), jego ulubioną potrawę. Duży garnek obwiązywała na wierzchu gazą, by na niej kłaść kulki ciasta drożdżowego, które pod wpływem pary z gotującej się wody rosło pod przykryciem w takie mini bułeczki. Po zdjęciu z ognia podawało się je z gulaszem. 
 
Ale największą chyba specjalnością kulinarną mojej Mamy były pyzy z mięsem. Były to szare pyzy z gotowanych i tartych ziemniaków (tzw. zeppeliny), z pikantnym nadzieniem mięsnym w środku. Podawało się je z sosem śmietanowo-cebulowym i powiem jedno: niebo w gębie to było i już… Nigdy już potem w żadnym innym miejscu na ziemi nie jadłam tak dobrych zeppelinów jak właśnie mojej Mamy. I pewnie już nigdy i nigdzie nie zjem…

 

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Rozmaitości