Mija już drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, a mnie dopadają niewesołe refleksje na ich temat. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że z roku na rok Święta te mają dla mnie coraz mniej dawnego czaru…
Nie wiem, czy to z racji ich wzrastającej komercjalizacji czy może tego, że jak każdy człowiek zmieniam się z wiekiem i patrzę na świat i ludzi bardziej trzeźwo, bez całej tej dość dla mnie taniej chociaż pewnie dla innych jeszcze kuszącej swym blaskiem otoczki, którą wciskają media, a której ja już nie kupuję tak łatwo jak kiedyś? Zastanawiam się ile we mnie pozostało jeszcze naiwności dziecka, które wierzy w bezgraniczne dobro sączące się z dziesiątek programów i filmów jakimi nas raczą niemal wszystkie stacje telewizyjne w tym okresie i że ono w nich zawsze zwycięża.Tkwimy ślepo i bezwolnie w tradycji, goniąc za karpiem, szykując te konieczne 12 potraw, by najadać się ponad rozsądek i wszelką miarę, a zastanawiam się ilu z nas stawiając na stole wigilijnym dodatkowe nakrycie dla nieznanego gościa, byłoby w stanie, tak na serio, zaprosić nieznaną albo nawet znaną nam, niekoniecznie nawet biedną, ale samotną osobę by zasiadła razem z nami do suto zastawionego stołu.
Cóż nam po pełnych, uginających się od nadmiaru jedzenia stołach, gdy patrząc na nagromadzone w jednym miejscu jedzenie niektórzy tracą po prostu apetyt? Cóż nam po tych smakowicie wyglądających ciastach, jak utrwalony już zwyczaj jedzenia z umiarem jeśli chodzi o ilość jak i kalorie nie pozwala wielu z nas cieszyć się z ich widoku?
Często składając sobie życzenia powielamy te same od lat, jakże puste i bezosobowe formułki, albo coraz powszechniej dla wygody korzystamy z gotowych już setek ich wzorów w internecie, wysyłając je chętnie mailem lub sms-em. Ale czy stać nas na zrobienie czegoś bardziej autentycznie dobrego, od serca – dla innych?
I pewnie za rok Święta będą jeszcze bardziej bogate, plastikowe i ponad miarę nadmuchane, a okres świąteczny trwać będzie od Zaduszek nakręcając wszystkich wokół do jeszcze bardziej żarłocznego konsumowania bez większego umiaru i sensu. A ja pewnie będę miała to samo uczucie niedosytu i żalu za czymś, co chyba bezpowrotnie minęło…


Komentarze
Pokaż komentarze (14)