Blog
LEWICA WCZORAJ I JUTRO
jakubowski
jakubowski walczę o prawdę wbrew stereotypom
0 obserwujących 91 notek 80290 odsłon
jakubowski, 14 kwietnia 2009 r.

Dawid Jakubowski - Róża Luksemburg i Julian Marchlewski

884 4 0 A A A

Dawid Jakubowski

 

Róża Luksemburg i Julian Marchlewski – od nieporozumienia ku przyjaźni rewolucjonistów. 

 

Praca stanowi uzupełniający rozdział do opracowania zbiorowego materiałów z konferencji naukowej "Róża Luksemburg a demokracja", zoragnizowanej przez Komitet Obrony Lewicowych Tradycji i Fundację im.Róży Luksemburg ( Warszawa 29 stycznia 2009 ) w 90 rocznicę zamordowania wybitnej rewolucjonistki, gdzie ukaże się również wygłoszony wcześniej przeze mnie referat opublikowany na RLK, a także min. tutaj:

 http://www.lewica.pl/?id=18618

 

 

Jak wyglądały relacje Róży z ludźmi jej bliskimi ideowo? Zaprezentuję ten temat na przykładzie jej wieloletniej znajomości z nie mniej od niej wybitnym działaczem polskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego Julianem Marchlewskim.

 

Początek tej znajomości datuje się  jeszcze z czasów II Proletariatu. Z tego okresu nie odnajdujemy świadectw dotyczących ich wzajemnych relacji. Ponownie zetkneli się , dzieląc los politycznych emigrantów , studiujących za granicą . W 1889 r. Róża Luksemburg, zagrożona aresztowaniem za działalność w II Proletariacie, korzystając z pomocy towarzysza i jednego z aktywnych przywódców tej partii Marcina Kasprzaka nielegalnie przekroczyła granicę rosyjsko-pruską i znalazła się w Szwajcarii. Zamieszkała w Zurychu, studiując przy wsparciu materialnym rodziny od 1890 r. na Uniwersytecie Zuryskim filozofię, nauki przyrodnicze, prawo, ekonomię polityczną, historię i literaturę. Studia te zakończzyła na Wydziale Nauk Prawnych i Państwowych, uzyskując doktorat w r.1897.

Marchlewski, który także unknął siepaczy carskiej policji, opuszczając kraj, w  1893 r. podjął studia na tym samym Wydziale Nauk Prawnych i Państwowych tamtejszego Uniwersytetu i nawiązał współpracę z grupą Róży Luksemburg, do której należeli m.in. Leon Jogiches (znany jako Tyszka), Adolf Warszawski (Warski), znany mu z czasów kółek Proletariatu i ZRP, oraz Bronisław Wesołowski, a także Wacław Berent.

Marchlewski podkreślał, że dążyli oni "do zastosowania w Polsce zasad taktycznych socjalnej demokracji, wypróbowanych na zachodzie" i rozpoczęli "na czele z Różą Luksemburg walkę ideową z kierunkiem reprezentowanym na emigracji przez Mendelsona, Jodkę i Grabskiego", czołowych przywódców nowej PPS utworzonej na Zjeździe paryskim. 1

Grupa zuryska podjęła decyzję o wydawaniu drukowanej w Paryżu własnej gazety "Sprawa Robotnicza", której redakcją powierzono Karskiemu (pod tym pseudonimem występował Marchlewski) i Warskiemu. Pierwszy numer zawierał ciekawe i bynajmniej nie jednoznaczne ustosunkowanie się do kwestii narodowej, będące jednym z dowodów wskazujących na istniejące różnice poglądowe pomiędzy polskimi internacjonalistami. W artykule autorstwa Juliana Marchlewskiego "Zadania polityczne klasy robotniczej" czytamy: "Tak więc musimy usunąć rząd samowładny. Musimy zdobyć sobie rząd wybieralny przez cały naród, rząd słuchający głosu całego ludu; dający mu wolność, opiekę i prawo".2

Dalej czytamy: "Robotnik rosyjski, brat nasz w niedoli i towarzysz w walce. Zaczyna on rozumieć tak samo jak my, że walki z rządem carskim nie minie. I jego zbudziła już nędza i on chce walki. Więc połączy się z nami robotnik rosyjski przeciw wspólnemu wrogowi. Wtedy ten carat, co skuł nas, Polaków i Rosjan, dla wspólnej niewoli, zginie z ręki złączonych swych wrogów - ludu robotniczego Polski i Rosji....

Dalej autor zalecał następujące działania rewolucyjnej socjaldemokracji:

"«zdobyć dla naszego kraju rząd, wybierany przez cały naród i wyzyskać ten rząd dla naszej sprawy robotniczej - oto nasze dzisiejsze zadanie polityczne»".3

Nie można temu tekstowi odmówić myślenia kategoriami państwa i narodu. Niezależnie od tego, czy sugeruje on autonomię czy w zawoalowany sposób faktyczną niepodległość, sprawia on wrażenie kompromisowego ujęcia zagadnień, które stanowiły przedmiot sporu między dwiema grupami w partii. Spór ten będzie przeniesiony w przyszłości do SDKPiL.

Istniało jednak ogniwo łączące wszystkich działaczy - niechęć do nacjonalizmu.

30 lipca 1893 r. w Warszawie odbył się zjazd grupy krajowej starej PPS, która pod wpływem emigrantów zuryskich zdecydowała o zmianie nazwy partii i postanowiła zbudować ją na nowych zasadach. Wydano komunikat następującej treści: "My, wszyscy towarzysze - robotnicy należący do Polskiej Partii Socjalistycznej porzuciliśmy dotychczasową nazwę i przyjęliśmy miano Socjal-Demokracji Polskiej. Organem naszym jest pismo wychodzące w Paryżu p.t. «Sprawa Robotnicza»".4

Wkrótce "Sprawa Robotnicza" Nr. 2 zamieściła to, i jeszcze jedno zawiadomienie, które w szczególny sposób dotyczyło Marchlewskiego.

Problem zaczął się od momentu, w którym został on jednogłośnie wybrany przez krajowych działaczy robotniczych związanych ze Związkiem Robotników Socjaldemokratów delegatem na Międzynarodowy Kongres Socjalistyczny w Zurychu. Tuż przed swoim pierwszym pojawieniem się na Kongresie Międzynarodówki otrzymał "drugie polecenie od tychże towarzyszy wystąpienia w imieniu Robot.[ników] z Polskiej Partii Socjalistycznej"5

Opublikowano: 14.04.2009 12:18.
Autor: jakubowski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ktoś nazwał mój blog: "Dawid Jakubowski - o komunizmie, ale nie tylko" i to byłaby najwłaściwsza definicja.



Jestem rewolucyjnym demokratą, który czuje, mówi i myśli po polsku. Boli mnie to co dzieje się ze świadomością społeczną, co dzieje się z moim krajem. Jednocześnie mam poglądy internacjonalistyczne na zasadzie równości nie zaś podległości.


Chcę by dla każdego czytelnika tego bloga jedno stało się wreszcie jasne. Jestem przeciwnikiem wszelkich zdegenerowanych totalitarnych organizmów państwowych i nie zamierzam bronić ani żadnej instytucji ani większości aktorów procesów dziejowych, bo gdy krew się leje,ponoszą za to winę obie strony-jednak jednostkom które powstrzymują te procesy, niezależnie od tego jak niewielu ludzi o tym wie i jak ponurą sławę niesłusznie przypisuje im większość, należy się cześć. Moim celem jest pokazywanie prawdy o człowieku-niekiedy optymistycznej, w innych przypadkach niezwykle przygnębiającej. Jestem wrażliwym człowiekiem który bez niczyich rad odkrył w sobie potrzebę działania razem z konsekwentnymi marksistami. Jestem historykiem analizującym dokładnie związki przyczynowo-skutkowe, autorem opublikowanej monografii Juliana Marchlewskiego.Wbrew temu co niektórzy myślą jestem całkowicie pozbawiony cech indoktrynera.

[video:http://www.narod.tv/?vid=71660]

 

[video:http://video.google.pl/videoplay?docid=-4097157661877160660&ei=XN8fSbnFKaf22QKDuM39Bg&q=nazarewicz]

WYWIAD Z PROF.RYSZARDEM NAZAREWICZEM WYBITNYM POLSKIM HISTORYKIEM I WETERANEM AL

 

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @eni71 Proszę bardzo:...
  • @jacor Nie posiadam zdolności kombinowania i oszukiwania, czy rozpychania się łokciami....
  • @qwardian Pojąłem teraz wszystko na wspak: to, co dotąd uważałem za oznaki bogactwa,...

Tematy w dziale Kultura