Poszukiwacz brudnego poklasku, czyli o chwilowej "popularności" na plecach Ryszki

Niewidomy dziennikarz skomentował spotkanie Polska - Anglia. Fot. TVP
Niewidomy dziennikarz skomentował spotkanie Polska - Anglia. Fot. TVP
Mam zasadę – nie paskudzę w swoje gniazdo. Dlatego dopiero po długim zastanowieniu postanowiłem się odnieść do „tekstu”, opublikowanego w blogowej częsci serwisu „Salon24.pl”. Autorem owego „tekstu” jest bloger podpisujący się „Poszukiwacz prawdy”.

Cudzysłów przy wyrazie tekst nie jest przypadkowy, bo z rzetelnym, porządnym i bezstronnym dziennikarskim rzemiosłem to nie ma nic wspólnego. Ale i mieć nie musi, bo blogerem może zostać każdy. Dosłownie każdy. I pan Kazio z ZTM i profesor UW czy moja sąsiadka emerytka pani Janinka. Albo ciotka mojej ex... Ale nie, ciotka nie, bo ona ledwo się podpisuje...

Blog to miejsce na prywatne, osobiste odczucia i opinie, które nie muszą się nikomu podobać. Na tym polega specyfika tej strony internetowej. Okey. W sumie dobrze, że w epoce lansu i taniego celebryckiego bajeru są ludzie, którzy przelewają swoje myśli na papier. A że, czasami, jak w tym przypadku, są to myśli pokręcone i idiotyczne, cóż, bywa...

Czytaj: 

Przyznam, że „tekst” oszukiwacza Prawdy wzbudził we mnie obrzydzenie. Już tytuł wywołał u mnie czkawkę, początki kokluszu i odruch wymiotny - „Niewidomy komentator meczu Polska – Anglia to marksistowskie, politycznie poprawne kuriozum”. Dorabianie politycznej ideologii do komentarza sportowego w internecie, to wyższy poziom odlotu. Jakieś marksistowskie kuriozum, czy inne totalne pierdoły, w które poszukiwacz próbował „ubrać” komentarz Ryszki, to totalne dno. Próba zaistnienia w sieci za wszelką, nawet tak ohydnie prostacką cenę. Autor, dociekał, jak osoba niewidoma może komentować mecz. Tyle, że należy odrożnić pojęcia- komentator od współprowadzącego transmisję, ekperta, który komentarz dziennikarza ubarwia, zresztą z bardzo dobrym efektem, ciekawostkami na temat zawodników, danymi statystycznymi itd. Nie wiem, może z wiekiem słuch mi się pogorszył, ale nie słyszałem, by Ryszka komentował to spotkanie relacjonując akcję po akcji.

Po „tekście” poszukiwacza odnoszę wrażenie, że autor na siłę starał się być na kontrze i porzyczepił się człowieka, dziennikarza – pasjonata, któremu w żaden sposób nie dorównuje sportową wiedzą oraz jak pokazał, kindersztubą i klasą. A przyczepił się do Marcina Ryszki dlatego, żeby o nim mówiono i komentowano bzdury, które popełnił pismem. Wyjaśnijmy sobie – Ryszka to żaden mój brat ani swat. Nawet go osobiście nie znam. A oceniając pracę przed mikrofonem kieruję się jego wiedzą merytoryczną, a nie faktem, że nie widzi. Bo tak naprawdę widzi zdecydowanie więcej niż poszukiwacz.

Chwilowa "popularność" na plecach Ryszki

Tak jak ja byłem zniesmaczony tfu... rczością poszukiwacza, tak rozumiem chór głosów potępiających stronniczy i nieprawdziwy „tekst” o Marcinie Ryszce – komentatorze, a ściśle mówiąc ekspercie, w trakcie realcji z meczu reprezentacji. Tyle, że nie mogę oprzeć się wrażeniu, że te głosy oburzenia, to dla autora bloga woda na młyn. Po prostu chodziło mu o to, by na plecach Ryszki zdobyć tanią i chorą , na szczęście tylko chwilową, popularność.

Nie pojmuję natomiast ataków na szefów „Salonu24”, za to, że nie skasowali w ogóle blogerskiego wpisu. Ze Sławkiem Jastrzębowskim pracowałem 12 lat w Super Expressie i nie słyszałem, by komukolwiek zakneblował usta. Owszem, zadarzało się, że nas opier... lał, ale na pewno nie kneblował. Więc dlaczego teraz, choć jak go znam, też miał odruchy wymiotne przy lekturze, miał zablokować materiał poszukiwacza? Nie mam zamiaru być tubą „Jastrzębia”, ale jak go znam, uznał, że idea bloga polega na tym, żeby pisać co się chce. Nawet jeśli to permanentne bzdury.

Za zwyczajnie i tak po ludzku głupi „tekst” oberwało się również naczelnemu „Salonu” Piotrkowi Paciorkowi. A przecież nawet adept dziennikarstwa powinien wiedzeć, że Piotrek jako szef portalu firmuje jedynie teksty redakcyjne i to za ich poziom i wartości merytoryczne powinien być rozliczany. A do jakiegoś kompletnie mu obecnego gościa i jego pisaniny, Paciorek ma tyle, co ja do Królowej Elżbiety.

Niech Ryszka robi to co robi, bo wychodzi mu to bardzo fajnie

Zresztą nie ma co robić typowi reklamy. Tekst w necie żyje tyle, ile się o nim mówi. A im mniej o kosmitach, tym zdrowiej. A Marcin Ryszka niech robi to co robi, bo wychodzi mu to bardzo fajnie.

I tak na koniec. Poszukiwacz był przerażony, że po komentarzu niewidomego może dojść do meczu niewidzących piłkarzy. Tak dla jego informacji, blind futbol cieszy się rosnącą popularnością, a niewidomi futboliści z Brazylii zdobyli właśnie mistrzostwo paraolimpijskie w Tokio. Ale to też pewnie tylko marksistowskie kuriozum...

Piotr Dobrowolski

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura