Z jednej strony L. Dorn jest bardzo inteligentnym politykiem. Jego ostatnie analizy są świetne. Przenikliwie zwraca uwagę na rzeczy bardzo merytroyczne (np. RAŚ). Jest bardzo potrzebny Kaczyńskiemu i Pisowi. Ale.... no włąśnie jest to ale. Scierwojady, wykształciuchy, pies saba, kliniczna skłonność do arogancji i obrażania całej rzeszy wyborców. Stawiam tezę, ze w 2007 roku grube procenty głosów straconych przez Pis to przez Dorna. I jak tu roztrząsnąć ten dylemat?
228
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)