-Cześć Angela - przywitał sie Donald całując przyjaciółkę w dłoń
- Cześć Donek. No co tam ? w porządku jest?
-W porządku. Oczyściłem przedpole, stocznie już nie będa konkurowac z twoimi, sprawa rury w Swinoujściu też przycichła jest super.Ale mam do ciebie prośbę?
- no co tam znowu?
-wiesz potrzebuje kase z budzetu unii, mam problemy z kraju, gospodarka mi sie wali, no i....
-no co ty donek? ocipiałeś? a ile chcesz tej kasy?
- no 400...350....
-chyba upadłeś na głowę donek!! chcesz 350 miliardów?!!!!
- no to może 300... oczywiście złotych.... - Donald pokornie spojrzał na swoją dobrodziejkę wystawiając proszalnie dłoń
- Donek ty chyba zwariowałeś! kryzys, grecja a ja ci mam dac 300 miliardów??!!! Zapomnij!
- no ale Angela, nie bądź taka, widzisz jak sie staram, robie co mogę aby zdołowac ten nienormalny kraj, ostatnio nawet rozwalę te ich linie lotnoicza i koleje, żeby dojcze ban mógł spokojnie wejsc... Angela pomóż!
- Donek, w zyciu! wiem że mnie ładnie prosisz ale nie mam kasy i już!!!
W tym momencie Donald Tusk postanowił użyć argumentu atomowego:
-a wiesz Angela co sie stanie jak nie dostanę tych 300 milauirdów?
-no co?
-stracę władze...
-no i co mnie to obchodzi? znajdziemy innego donka. Mało to jest u was polaczków których mozna kupić...
- Angela ale ty mnie nie zrozumiałaś...
- doskonale zrozumiałam, spadaj na bambus donek, żadnej kasy nie będzie...
- Angela.... Kaczyński....
- o K.........aa! To ile chcesz tej kasy?
kurtyna.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)