Nie ulega to dla mnie wątpliwości. Wariatki i tyle. Córka wychodzi za mąż. W maju. I dom zwariował. Przynajmniej kobieca część domu. Materiały, rysunki, szycie, wizyty u krawcowej, bo ta ma maszynę co może wyszyć, czego nie mogą wyszyć nasze dwie domowe maszyny. Laura przy maszynach, dziewczyny przy Laurze. Głosy, okrzyki, śmiechy. Ja tego zrozumieć nie mogę. Jak mogą być ciuchy tak fascynujące? Komputer – to fascynuje. Ale ciuchy?
No właśnie. Jeszcze dwa dni temu świeciło u mnie słońce. Pojechałem na rowerku, zobaczyłem dziesiątki tysięcy stokrotek. Nie widziałem czegoś podobnego w życiu. No to pstryknąłem fotkę.

Wyszła mało prawdziwie, ale lepsza jakaś niż żadna. Te stokrotki to trochę jak moje fraktale. Kobiety wariują od ciuchów – ja zwariowałem fraktalnie. O niczym innym nie myślę.
No, może nie całkiem. Sprawiłem sobie podświetlaną klawiaturę. Jak zwykle szukałem najtańszej. Wypadł mi jakiś Perixx – tani i QWERTY. Przyszedł. Ciężko jednak na nim pisać. W klawisze trzeba nieźle bić. Palce od tego bolą. W rezultacie dziś zamówiłem inną – tym razem X4 Microsofta. Też ma podświetlanie, ale klawiszom z Microsoftu (ciekawie to brzmi) zawierzam bardziej niż tym z jakiegoś Perixxa.
Kobiety to wariatki, no nie?
Dwa dni temu było słońce. Dziś jest burza. Grzmi. Nasza suczka Cherie się grzmotów boi. Przyszła właśnie do mnie i chowa się pod szufladą z klawiaturą. Liże moje ręce gdy piszą. Wdrapuje się mi na plecy.

Kobiety to wariatki.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)