ProvoCatio ProvoCatio
680
BLOG

Noc w górach

ProvoCatio ProvoCatio Rozmaitości Obserwuj notkę 36

Urodzilem i wychowalem sie w Krakowie. Bardzo wczesnie bo wieku 16 lat wszedlem w tzw. nocne zycie miasta. Przyklejony do starszego brata, ktory byl DJ'em w jednym z krakowskich klubow, smakowalem urokow  "doroslego" zycia. Poczatkowo jako bierny obserwator a pozniej jako pelna geba participant zabaw "zlotej mlodziezy" w Krolewskim Miescie Krakowie.

Byly lata osiemdziesiate. Karnawal Solidarnosci. Otwarcie na Zachod wieksze niz kiedykolwiek za komuny i z kazdym dniem sie powiekszajace. Bylo szaro i buro. Puste sklepy i niekonczace sie kawalkady omnibusow z Zomo, przemieszczajacego sie z jednego konca miasta na drugi. Nocne, dlugie kolejki przed pustymi sklepami" bo moze cos rzuca" i komitety kolejkowe. Byl Malenczuk z dlugimi wlosami w brazowej skorzanej kurtce, grajacy na gitarze i spiewajacy na Plantach. Byly zatloczone tramwaje i autobusy wiozace zmeczonych ze zrezygnownymi twarzami, przegranych ludzi. Do i z pracy. 

- Panie, panie ja mam jajka!!! Ostroznie, nie pchaj sie pan- rozpaczliwie upomina goscia, dziewczyna wsiadajaca na Ugorku do normalnie, zatoczonej "ponad miare" czerwonej 113-ki.

- Ja tez, ja tez...- harczy w odpowiedzi lekko "wczorajszy", niski osobnik ladujacy sie "na chama" do autobusu.

Oblepione ulotkami miasto. Jedna taka z poczatku lat 80-tych dobrze pamietam. "Generale. Honor i Ojczyzna". Odpadajce z krakowskich kamienic tynki i kwasne deszcze. Transmisja w TVP z Gdanska. Pokazuja odsloniecie Pomnika Poleglych Stoczniowcow. Trzy wielkie krzyze.

- Nie zapomnicie tego widoku...nigdy- mowi do mnie i do brata wujek Marek. Placze i lzy sciekaja mu w wasy a la Walesa.

Pamietam i nie zapomne. Tak jak nie zapomne widoku krakowskich ulic, ktorymi wracalem w nocy z klubu do domu. Ciemne i puste. Pozamykane sklepy i restauracje. Umarle miasto. Czasami na Plantach, przechodzilem obok siedzacych, czekajacych na klienta "plantowek". Kiedy pograzonym w pernamentnym polmroku ulicom, dodawaly swiatla przejezdrzajace na "kogutach" milicyjne patrole, wtedy damy i ja pomimo ze bylem tylko powracajacym do domu przechodniem, czulismy sie niepewnie.

Nie zapomne zapachu gazu, ktory dlugo utrzymywal sie na krakowskich ulicach ani widoku staruszek skladajacych kwiaty na plycie rynku, szarpanych i bezlitosnie odciaganych przez roslych zomowcow. Do dzis czuje lzy bezsilnosci  i upokorzenia jakie staly mi w oczach i drapaly w gardle. 

Bylo biednie, ale kto by na to zwracal uwage. Bylo pieknie bo zyla nadzieja.

 

Powyzsza notke dedykuje miastu Nowy Jork. Jedynemu miastu na swiecie, ktore odpowiedzialo w 1944 roku na apel walczacej w powstaniu Warszawy.

Paryz, Londyn i Moskwa nigdy nie odpowiedzialy bohaterskiej, ginacej w walce polskiej stolicy i do dzis zachowuja sie jakgdybynigdynic.

 

 

Zobacz galerię zdjęć:

ProvoCatio
O mnie ProvoCatio

Pudelek Vision Network

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Rozmaitości