Polozylem sie spac wczesniej niz zwykle. Ostatnio duzo pracowalem i akurat tak sie zlozylo ze przeszla nad NY fala upalow z temperatura powyzej 100 F. Praca jak wiadomo uszlachetnia. Nic wiec dziwnego ze we snie odwiedzila mnie Krolowa Anglii. Siedziala przy stole w living roomie w cieplym jasnym plaszczyku i w kapelusiku na glowie. Mala torebka trzymana za uchwyt obiema rekami spoczywala tam gdzie powinna spoczywac czyli na kolanach. Patrzyla na mnie przyjaznie i usmiechala sie do mnie tym swoim cieplym usmiechem. Z wrazenia zapomnialem jezyka w gebie i jedyne co mi przyszlo do glowy to pytanie zadane ze szczeropolskim akcentem:
- Do ju kier for ti, Jor Hajnest?
Nie wiem co mi odpowiedziala bo wiecej z tego snu juz nic nie pamietam ale wydaje mi sie ze zycie i praca musi miec jakis sens skoro krolowej z Anglii zachcialo sie przyjsc do mnie z wizyta.
Komentarze
Pokaż komentarze (23)