Dla każdego z nas luksus oznacza coś innego. Dla jednych będzie to lot prywatnym samolotem, dla innych klimatyzacja w samochodzie czy możliwość kupowania luksusowych perfum. Pieniądze jakie udało się Polakom zarobić po 1989 roku mają smak ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń. Nauczeni niełatwą historią jesteśmy ostrożni w ich wydawaniu. Być może nasze dzieci, które są pierwszym dziedziczącym pokoleniem w wolnej Polsce będą dysponować swobodniej odziedziczonymi pieniędzmi? Mogą jednak nie zdążyć się tego nauczyć. Światowy kryzys zmusił cały świat do powściągnięcia konsumpcyjnych zapędów i korekty przyzwyczajeń.
Eksperci, którzy dziś komentowali raport KPMG poświęcony konsumpcji dóbr luksusowych w Polsce byli zgodni. Pragniemy luksusu, który ma smak wysokiej, ponadczasowej jakości. Szybko awansowaliśmy
z roli petenta do roli prosumenta. Kupujemy świadomie i korzystamy z wszelkich dostępnych metod, w tym również z Internetu, aby towar dobrze sprawdzić. Jeśli przekonamy się do jakiejś marki, czy produktu jesteśmy im wierni.
Zdrowy rozsądek Polaków nie zraża światowych marek, które w poszukiwaniu nowych rynków zbytu zawitały do Polski. Jedną z nich jest Ferrari, który użyczył swojego salonu na potrzeby konferencji poświęconej dobrom luksusowym. W ostatnim czasie swoje salony otworzyły też Tod's (znany z ręcznie szytych, wygodnych mokasynów) i ukochany przez gwiazdy Christian Louboutin,Maserati oraz wielu innych. Wiele z tych marek wcześniej było już obecnych w Budapeszcie czy w Pradze.
Klienci nie chodzą do sklepu po naprawdę luksusowe produkty więc nie potrzebują one swoich salonów. Zazwyczaj doradcy wybierają się do nabywców. Spotkania mogą odbywać się w niezależnych miejscach, luksusowych hotelach, SPA czy na polach do gry w Golfa. Krawcy z wielkich domów mody, czy przedstawiciele salonów jubilerskich latają do klientów na świecie prywatnymi samolotami. Nabywcy pilnują, aby kupowany przedmiot był unikalny. Nikt nie powinien mieć podobnego. Ekskluzywne marki bardziej niż o modę dbają o gusta odbiorców, dlatego oferta dla Rosjan różnić się będzie od tej dla Polaków czy Francuzów.
Kryzys nie zabije rynku luksusowych marek, ale znacznie ograniczy ich ilość. Apetyty konsumpcyjne spowodowały, że w ostatnich latach pojawiło się ich zbyt wiele. Przetrwają tylko najsilniejsze, za którymi stoją lata tradycji i odpowiednia jakość. Wierni klienci nie pozwolą im odczuć załamania rynku.
Inwestorzy szukający możliwości lokowania pieniędzy poza rynkami finansowymi i giełdą pokochali złoto. Nie koniecznie w postaci efektownej biżuterii, ale to w kształcie sztabek. Jego ceny poszybowały w górę. Wśród inwestycji alternatywnych największą estymą cieszy się sztuka. Obecny na konferencji w siedzibie Ferrari Jakub Kokoszka z Domu Aukcyjnego Abbey House mówił, że kolekcjonerów przekonują stabilne wzrosty na tym rynku notowane od lat. Sztuka jest dostępna dla wszystkich, a progi wejścia w inwestycje związane z artbankingiem stale maleją. Nowe modele dostępne na naszym rynku to min. leasing sztuki. Za cenę jednej pary oryginalnych butów od Louboutina można nabyć dzieło liczącego się artysty. Jeśli ma się już buty, a w garażu stoi ukochany model auta można zastanowić się nad kupnem dzieła sztuki albo akcji w instytucji czy firmie, która lokuje aktywa w rynku sztuki. W tym drugim przypadku mamy gwarancję wyższej płynności. Akcji jednak nie powiesimy na ścianie.
W wywiadzie dla radiowej Trójki Wojciech Fibak powiedział, że nie lubi mówić o sztuce w kategorii dóbr luksusowych. Luksus kojarzy mu się ze zbytkiem. Sztuka to pasja, sposób na życie i na inwestowanie. Większość z nas na zakup dzieła sztuki może sobie pozwolić gdy zaspokoi już wszystkie bytowe potrzeby, podobnie jak to się dzieje w przypadku dóbr luksusowych. Niewiele z nich może stać się jednak składową majątku rodziny na pokolenia.



Komentarze
Pokaż komentarze