W marcu minie piąta rocznica przejścia abp Paetza na cięzko wypracowaną emeryturę. Były arcybiskup poznański od pewnego już czasu przygotowuje się na tę uroczystą chwilę.
Udziałem w ingresie abp Stanisława Dziwisza rozpoczął ważny etap przygotowań towarzysko-medialnych. Potem wziął udział w kilku ważnych publicznych wydarzeniach kościelnych, kulturalnych i rocznicowych. A więc kolejno: pożegnanie Benedykta XVI na lotnisku w trakcie pilegrzymki do Polski, udział w festiwalu im. Wieniawskiego w Poznaniu i koncelebracja mszy św. z okazji rocznicy wypadków poznańskich.
Ostatnio emerytowany arcybiskup zintensyfikował swoje wizyty w Watykanie. W środę, na audiencji generalnej, wręczył liścik Papieżowi. Wzbudziło to falę spekulacji. Czy na piątą rocznicę arcybiskup poznański chciałby otrzymac prezent w postaci wybaczenia i przywrócenia do utraconych godności? Trudno interpretowac treść czegoś, czego się nie widziało. Ale zachowanie pierwszego bohatera seksafery w polskim Kościele jest "urocze". Przekonany o swojej niewinności i skrzywdzeniu stara się odzyskać dobre imię. Co w tym złego?
Okazuje się, że wszystko. Postępowanie arcybiskupa w przeszłosći i teraz. Nienazwanie zła po imieniu. Brak jasnego zadośćuczynienia zasadom sprawiedliwości. Kara, ktora w oczach zwykłych wiernych nie jest żadną karą. Pokuta, która zamieniła się w objazdowy cyrk biskupa Kościoła powszechnego.
Czy ten cyrk się kiedyś skończy?



Komentarze
Pokaż komentarze