Artur Bazak Artur Bazak
130
BLOG

Test na nowoczesność? Czy wojna kulturowa?

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 26

Kolejna odsłona cywilizacyjnej walki między kulturą życia i śmierci. Portugalczycy głosują w referendum w sprawie zalegalizowania aborcji. Europejska lewica w Portugalii, Hiszpanii i Włoszech wciąż nie składa broni. Forsuje rozstrzygnięcia legislacyjne, które mają na celu wprowadzenie aborcji na życzenie, zalegalizowanie wolnych związków, także (a nawet przede wszystkim) tych składających się z dwóch osób tej samej płci. Portugalia jest jednym z ostatnich krajów UE, w których aborcja jest zakazana, bądź dopuszczona tylko i wyłącznie pod pewnymi jasno określonymi warunkami. Być może ten mniejszościowy klub straci swojego kolejnego członka. Walka trwa.

W 2006 r. rząd Jose Zapatero, który już wcześniej zalegalizował małżeństwa osób tej samej płci i adopcję dzieci przez homoseksualistów, oświadczył, że na świadectwach urodzenia nie będą się już pojawiały słowa "ojciec" i "matka", zastąpione zostaną określeniami "rodzic A" i "rodzic B". Ten kolejny kruczek prawny otwiera coraz szerzej drogę do faktycznego, a nie tylko de iure zrównania małżeństw opartych na związku kobiety i mężczyzny ze związkami wolnymi o rozmaitych możliwych konfiguracjach. W dzisiejszej Hiszpanii, jak w soczewce, skupia się istota kulturowego konfliktu, czy pęknięcia wewnątrzcywilizacyjnego Europy. Teraz przyszedł czas na Portugalię. Jak nazwał to któryś z komentatorów: "jest to test na nowoczesność". Nieśmiało tylko przypomnę słowa amerykańskiego socjologa i teologa Petera L. Bergera czy innego akademika, S. Eisenstadta o tym, że są różne nowoczesności...Tylko tyle. Ku pamięci.

Kolejne doniesienia prasowe o lewicowych posunięciach w krajach w przeszłości silnie identyfikowanych z katolicyzmem nie dają zapomnieć o tym, że w Europie toczy się od jakiegoś czasu wojna domowa. Bez udziału wojsk, uzbrojenia, za to z silną propagandą, całym sztafażem nauki zaprzęgniętym do tworzenia nowego świata i nowego człowieka. W wojnie bierze także udział przemysł...filmowy.  

Jestem zauroczony aktorstwem Diane Keaton. Zwłaszcza jej rolą w duecie z Jackiem Nicholsonem w filmie Lepiej późno niż później (Something's Gotta Give). Jakiś czas temu obejrzałem podczas świąt razem z rodziną film pt. Rodzinny dom wariatów (The Family Stone). Tam również amerykańska gwiazda wcieliła się w ciepłą,  uroczą kobietę, mamę pięciorga dorosłych dzieci. Wszyscy zjeżdżają się na Święta Bożego Narodzenia. Najstarszy syn przywozi ze sobą nową dziewczynę, której chce się oświadczyć. Matka od początku nie jest nią zachwycona. Widz również dostrzega, zwłaszcza od czasu, kiedy pojawia się siostra dziewczyny, że główny bohater - czyli najstarszy syn - popełnia błąd. Wszystko kończy sie jednak szczęśliwie i po wielu perypetiach ludzie, którzy nie powinni być ze sobą, zrywają, a ci, którzy pasują do siebie jak ulał, rozpoczynają wspólne życie. W tle postać matki, która doprowadza do takiego finału. Sama umiera. Była ciężko chora. Film naprawdę wzruszający. Poza jednym wyjątkiem, który wszystko popsuł. Meredith Morton - postać nieudanej narzeczonej, świetnie zagrana przez Sarah Jessica Parker - zostaje przedstawiona jako czarny charakter jeszcze z jednego - oprócz cech charakteru - powodu. Przy stole rodzinnym wygłasza odważaną krytykę związków homoseksualnych i pomysłu na wychowanie przez takie pary dzieci. Przemowa adresowana była do jednego z synów, który był homoseksualistą i planował ze swoim partnerem zaadoptować dziecko. Zostaje absolutnie zmiażdżona przez rodziców i resztę rodziny. Do tego reżyser dorzucił jeszcze wątek rasistowski i już czarna owca gotowa. Dzięki takim zabiegom reżyserowi udała się rzecz niebywała. Przedstawił coś, co do niedawna było dewiacją jako normę kulturową, a coś, co było przejawem zdrowego rozsądku jako wyraz nieomal szaleństwa. Przekaz bardzo subtelny, na tle poruszającej historii rodzinnej. Diane Keaton przestała mi się podobać... Przykład hollywoodzki, ale wziąwszy pod uwagę stopień oddziaływania amerykańskiej kultury, a zwłaszcza przemysłu filmowego na Europejczyków, wcale nie bez związku z naszymi wojnami.

Dla jednych to wszystko to dowód na zwycięstwo nowoczesności. Dla innych zaś bankructwo cywilizacyjne Starego Kontynentu. "Najbardziej przemawiającym do wyobraźni dowodem bankructwa cywilizacyjnego Europy jest jej wskaźnik urodzeń, który od dziesięcioleci utrzymuje się poniżej poziomu zapewniającego zastępowanie pokoleń. Niezdolność Europy Zachodniej do zapewnienia przyszłości ludzkości w najbardziej zasadniczym sensie - przez zapewnienie kolejnych pokoleń - wydaje się wskazywać na to, że kulturze, która niegdyś była niekwestionowanym centrum światowej cywilizacji, grozi coś bardzo złego. A ponieważ to cywilizacyjne niepowodzenie dokonuje się w momencie dziejowym, w którym Europa Zachodnia jest bogatsza, zdrowsza i bezpieczniejsza niż kiedykolwiek przedtem, zasadny wydaje się wniosek, że kryzys, z którym mamy do czynienia, nie jest tylko kryzysem politycznym, gospodarczym czy społecznym (chociaż zarówno polityka, ekonomia, jak i obyczaje społeczne mają coś wspólnego z tym zjawiskiem). To, co się obecnie dokonuje, jest w gruncie rzeczy raczej kryzysem w dziedzinie ludzkiego ducha. Europa doświadcza kryzysu cywilizacyjnego morale i skutkiem tego Europa, czy też jej zachodnia połowa, właśnie popełnia to, co w alarmujący sposób przypomina demograficzne samobójstwo." (George Weigel, Boży wybór: 296)

Amerykański teolog, znawca pontyfikatu Jana Pawła II, twierdzi wręcz, że w Europie toczą się dwie wojny. W jednej agresorami są radykalni sekularyści, w drugiej skrajni dżihadyści. "Wojna kulturowa A [w której agresorami są sekularyści] stanowi zatem element konsekwentnego dążenia sekularystów - przy użyciu krajowej i unijnej machiny regulacyjnej - do zepchnięcia na margines życia publicznego kurczącej się grupy praktykujących chrześcijan. Odnosi się to również do zasadniczych pytań o początek i koniec życia (...). (George Weigel, Dwie europejskie wojny kulturowe. Zachód zmierze ku przepaści: "Europa", nr 117/2006) To, zdaniem autora, otwiera przestrzeń do samozagłady Europy. Drzwi otwierają zideologizowani sekularyści za pomocą klucza tolerancji. Za drzwiami rozpościera się nieograniczona przestrzeń gotowa do zasiedlenia przez Innych. Posiwiałe dzieci europejskiej rewolucji seksualnej patrzą zza euro-parlamentarnych pulpitów, jak nakręcona przez nich machina śmierci emancypuje Stary Kontynent z jego autochtonów. Teraz mogą się spokojnie  zająć wyzwoleniem niszczejącej matki ziemi. Reszta to milczenie...

Dzieci głosu nie mają. A już zwłaszcza nienarodzone.

Co w takiej sytuacji powinien robić katolik? Może Mel Gibson powinien pomysleć o jakimś nowym filmie obrazującym tę europejską wojnę? Przynajmniej wzbudziłby gorącą dyskusję. A zwykły, przeciętny katolik? Powinien być odważny. Po prostu!

 

Aneks:

List poparcia dla portugalskich kobiet
11.02.2007


"W imieniu polskiego ruchu pro-choice chcemy wyrazić głębokie poparcie dla walki o prawa kobiet, jaką prowadzą feministyczne i lewicowe ugrupowania portugalskie.

Sytuacja kobiet w Polsce i w Portugalii jest niestety podobna. W obu krajach dopuszcza się przerwanie ciąży tylko w trzech wypadkach. W Polsce tę restrykcyjną ustawę nazywa się kłamliwie kompromisem. Był to jednak tylko kompromis miedzy pseudolewicą a Kościołem. Kobiety zostały w nim pominięte. Zakaz aborcji to zapisana w prawie pogarda dla kobiet. Uznaje się nas za istoty nieposiadające zmysłu moralnego, niezdolne do podejmowania odpowiedzialnych decyzji w sprawie własnego losu, za istoty wieczyście niedojrzałe - co nie wiele różni się od sytuacji kobiet w XIX wieku. Tego rodzaju zakazy oznaczają nie tylko brak szacunku, ale także niepotrzebne cierpienie setek tysięcy kobiet, które bez względu na zakazy są zdeterminowane na tyle, żeby przeprowadzać niefachowe zabiegi na własna rękę, w poczuciu bycia przestępczyniami, w lęku i osamotnieniu. Nigdzie nie udało się zmniejszyć realnej liczby aborcji zakazami. W Polsce też kwitnie podziemie aborcyjne, będące nie tylko wymuszoną kpiną z prawa, ale także dzielące kobiety na lepiej sytuowaną mniejszość, którą stać na profesjonalny, choć nielegalny zabieg, i na te które często potrzebują go znacznie bardziej, ale nie mogą sobie nań pozwolić. Zakaz aborcji oznacza więc rażącą dyskryminację ekonomiczną. Znajduje się coraz więcej martwych dzieci na śmietnikach, wiele kobiet umiera. Teraz skrajna prawica z koalicji rządzącej chce zapisać w Konstytucji "ochronę życia ludzkiego od poczęcia", co będzie oznaczało całkowity zakaz aborcj nawet wtedy, gdy ciąża zagraża życiu matki."

Pod listem podpisały sie m.in.:
Nieformalna Grupa Pro-Choice 2006 - Stowarzyszenie Same o Sobie S.O.S
Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
Polska Partia Pracy
Pozrozumienie Kobiet 8 Marca
Stowarzyszenie Pro Femina
Fundacja Feminoteka
"Le Monde Diplomatique" redaktorki/rzy polskiej edycji
Fundacja MaMa
Nieformalna "Łódź Gender"
Stowarzyszenie Viva Palestyna
Młodzi Socjaliści
Koło Naukowe Gender, Uniwersytet Warszawski
Redakcja "Krytyki Politycznej"
"Bez Dogmatu"

Może napiszmy list poparcia dla portugalskich katolików?

 

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka