Artur Bazak Artur Bazak
63
BLOG

Wiosna Kościoła

Artur Bazak Artur Bazak Polityka Obserwuj notkę 15

Warto dyskutować nad publikacją ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego, ponieważ w przeciwnym wypadku zostanie porwana przez jej zajadłych i zacietrzewionych krytyków i, z drugiej strony, podniecających się każdym głośnym nazwiskiem, dziennikarzy. Ostatnio opisałem niesprawiedliwe krytyki ze strony naczelnego jednego z największych mediów katolickich. Teraz parę słów o podnieconych dziennikarzach.

Zdumiewa mnie jak czytam nastepnego dnia po prezentacji książki wielkie analizy i kategoryczne opinie na temat książki "Ksieża wobec bezpieki", zatytułowane: "Ksiądz ujawnia agentów". Ktoś, kto tak ustawia sposób odczytania tej książki, jest - za przeproszeniem - idiotą. Ktoś, kto chciał wsłuchać się w wielokrotnie powtarzane słowa ks. Zaleskiego, nie powinien zniekształcać w tak skrajny sposób efektów pracy księdza z Radwanowic. Wystarczy rzut oka na przedmowę i strukturę książki. To jest pewne minimum, bez którego wszelkie komentarze są po prostu nieuprawnione. Zarówno w przypadku opisanego w poprzednim wpisie autora krytyki, jak i w przypadku niektórych dziennikarzy i komentatorów ten problem jest widoczny. Nie rozumiem, jak można rzucać mocne oskarżenia lub interpretować książkę ks. Zaleskiego jako "ujawnienie agentów", kiedy i wypowiedzi autora a także wspomniana już tu przedmowa, jak i kompozycja dzieła wskazuje na coś dokładnie przeciwnego? "Ta ksiażka nie jest o agentach w sutannach" - powtarzał cierpliwie ks. Zaleski. Oczywiście został zakrzyczany.

A książkę naprawdę warto przeczytać. Czyta się ją lekko - co jest ogromną zaletą. Dzięki temu ma szanse trafić do wielu czytelników, których przeraża terminologia akt SB i debaty lustracyjnej w ogóle. Ta ksiażka ma wielu bohaterów, ale najważniejsi są chyba "księża niezłomni", których ks. Zaleski znał lub zna osobiście. Są to trzy osoby: ks. Kazimierz Jancarz, ks. Adolf Chojnacki i ks. Andrzej Zwoliński. Dwóm pierwszym ta książka jest dedykowana. Ks. Andrzej Zwoliński jest promotorem projektu badawczego, którego efektem jest książka "Księża wobec bezpieki". To piękne portrety ludzi, którzy szli pod prąd nie tylko walcząc z wrogim systemem. Ale także ludzi, którzy byli w swoich odważnych i nieraz heroicznych działaniach osamotnieni, niezrozumiani, a czasem wręcz otwarcie zwalczani przez innych księży. Myslę, że ich droga jest jakimś wielkim wsparciem duchowym dla ks. Isakowicza-Zaleskiego.

W kontekście tej książki, wybór na metropolitę warszawskiego bp Kazimierza Nycza (wierni z archidiecezji krakowskiej i kołobrzesko-koszalińskiej wiedzą, jak sprawnym organizatorem i świetnym duszpasterzem jest nowy nominat) to Dar Boży. Po wstrząsie, jakim nam zafundowali ci, którzy zamiatają wszystko pod dywan (aż w końcu nie można po nim chodzić) przychodzi czas uspokojenia i nowego otwarcia Kościoła w Polsce. Głęboko w to wierzę.

Ks. Zaleski zapłacił za swoją niezłomność w PRL-u. Teraz również jego koledzy księża dają mu popalić. Niektórzy dziennikarze również przez swoje "newsowe" podejście do tej ważnej publikacji (chwalebnym wyjątkiem są dziennikarze - przyjaciele ks. Zaleskiego, m.in. Wojciech Bonowicz i Maciej Gawlikowski). To jest jego krzyż, ale i jego chwała. Niewątpliwie przeszedł już do historii  jako ten, których uruchomił proces odnowy w polskim Kościele na jego szczytach. Elita Kościoła katolickiego w Polsce - czyli biskupi - pokazała, że nie jest zdeterminowana do oczyszczania pamięci, co więcej w ogóle nie traktuje tego, jako problemu. Jednym słowem, elita kościelna nie ma wewnętrznych narzędzi samonaprawy. Nawet jeśli są od tego chwalebne wyjątki, jak bp Kazimierz Nycz. Dlatego potrzebny był impuls w osobie i działaności księdza Zaleskiego. Jego zasługi zostaną docenione w przyszłości. Jestem tego pewien. Dzisiaj niesie krzyż niesprawiedliwej krytyki, osamotnienia, niezrozumienia z różnych, najmniej czasem spodziewanych, stron.

Dzięki niemu bliska jest wiosna Kościoła, na którą tak czekał Jan Paweł II. A osoba nowego metropolity warszawskiego to jej żywy dowód.

Co my możemy zrobić, aby ulżyć ks. Zaleskiemu w jego cierpienu i osamotnieniu? Na przykład przeczytać jego książkę i wyrobić sobie własne zdanie (nawiasem mówiąc, dochód z jej sprzedaży jest przeznaczony całkowicie na cele charytatywne). A może napisać parę dobrych słów? Może pomóc w pracy charytatywnej w Radwanowicach? Niech każdy z nas zrobi to, co uważa za słuszne.

 

Artur Bazak
O mnie Artur Bazak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka