Rok wyborczy 2005, był pełen błędów ze strony PO i PiS, kiedy to już przed wyborami obie partie deklarowały, że będą razem tworzyć koalicję, po czym nastąpiła kampania pełna wyzwisk, inwektyw i gróźb znikających produktów z lodówki, a następnie negocjacje koalicyjne w świetle dziennikarskich mikrofonów. Gdyby zestawić te błędy ze sobą można odnieść wrażenie, że politycy PO i PiS wcale tej koalicji nie chcieli. Rzeczywistość jest jednak trochę inna, o czym świadczą wypowiedzi niektórych racjonalnych polityków obu ugrupowań. Ze strony PiS chodzi przede wszystkim o Kazimierza Marcinkiewicza, z ze strony PO o senatora Gowina i posła Rokitę. Ich obecne pozycje partyjne nie świadczą tylko o konflikcie post-solidarnościowych partii, ale o przechowywaniu w letargu tych polityków, którzy mogą pomóc w ewentualnej współpracy i współdziałania PoPiS-u. Jarosław Gowin ciekawie komentował ostatnio swój podpis pod oświadczeniem senatorów PO, w którym była mowa o braku chęci i potrzeby do współpracy z PiS. Pan Gowin (według jego słów) zrobił to dlatego, że traktuje to oświadczenie jako opis obecnej sytuacji, a nie prognozę działań PO.
Jeśli Platforma nie polega na PSL jak na Zawiszy to jej jedynym racjonalnym wyjściem jest ogłoszenie, że dla dobra Polski wyciszają spory z PiS i wchodzą z nim do rządu,aby tworzyć stabilna siłę wspierającą rząd. Gdy Platforma wygra wybory będzie mogła w końcu dyktować warunki, które niekoniecznie będą odpowiadały braciom Kaczyńskim, ale w trosce o utworzone przez siebie instytucje mogą chcieć wejść do rządu, przez wzgląd na opiekę nad ich pomysłami, które PO nie musi likwidować, ale tylko ulepszać, tak, jak choćby CBA.
Obecne doniesienia o liście do Donalda Tuska od szefa PiS mogą wydawać się wiarygodne, ponieważ Jarosław Kaczyński ma świadomość, że gdy chce utrzymać jakikolwiek realny wpływ na władzę, musi pojednać się z Tuskiem. Całkiem racjonalne wydają się także zaprzeczenia tej sytuacji wygłaszane przez Adama Bielana. Obydwie partie nie mogą powtórzyć błędów sprzed dwóch lat i doskonale o tym wiedzą dlatego nie spodziewajmy się żadnych deklaracji pro-PiS, ponieważ PO liczy na jak najgłębsze przejęcie elektoratu LiD, który jak wiadomo taką zapowiedzą poczułby się zwyczajnie obrzygany. Możliwe są potajemne pakty Kaczyński -Tusk, możliwe są zakulisowe plany powyborcze.
Najważniejsze w obecnej chwili jest jednak to, aby te wybory w końcu się odbyły...
P.S. Głupio mi, że tak bardzo ostatnio zaniedbałem swój kącik na Salonie24, ale wir pracy wakacyjnej nie daje mi szansy na głębsze przemyślenia o polityce. Bo te płytkie wnet ulatują i gdy przychodzę do domu już nie wiem, co miałem napisać...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)