Kiedy ostatecznie przestałem mieć wątpliwości, czy prowadzone jest jakiekolwiek prawdziwe śledztwo w sprawie Smoleńska? Kiedy informację o tym, że prokuratura rosyjska ustaliła obecność piątej osoby w kokpicie ogłosili reporterzy śledczy RMF Roman Osica i Marek Balawajder. Ci sami, którzy byli niegdyś autorami newsa „Weryfikator Macierewicz mógł zdradzić polskich żołnierzy”. A także książkowego wywiadu rzeki z Januszem Kaczmarkiem zatytułowanego dramatycznie „Cena władzy”. Oraz materiału, w którym były szef WSI Marek Dukaczewski wypowiadał się w roli eksperta. Podpisy Osica i Balawajder to dla mnie gwarancja najwyższej jakości. Najlepszych źródeł. Po prostu – firma.
Wszyscy polscy publicyści, politycy i eksperci, którzy wygłaszają swoje komentarze na temat informacji podawanych przez rosyjską prokuraturę, nie czyniąc zastrzeżeń co do ich wiarygodności, będą dla mnie do końca życia ludźmi skompromitowanymi. Także ci, którzy nie czynią zastrzeżeń PROPORCJONALNYCH do skali problemu. Ktoś, kto wierzy w prawdomówność KGB, która rządzi Rosją, jest albo idiotą, albo agentem, albo człowiekiem gotowym posunąć się dla realizacji swoich celów politycznych do niewyobrażalnego draństwa. Nie nadaje się, by być ekspertem – z powodów MERYTORYCZNYCH. To tak, jakbym ja jako dziennikarz przeprowadził wywiad z wielokrotnym mordercą-psychopatą, który wytłumaczyłby mi, że jest łagodnym barankiem. I bez weryfikowania prawdy napisał, że twierdzenia tego baranka są wiarygodne. W szczególności kieruję to do tzw. ekspertów od lotnictwa, którzy na podstawie kagiebowskich „informacji” miotają oskarżenia pod adresem własnych kolegów. Jesteście gówno warci jako fachowcy, koniec, kropka. Podobnie jak ci, którzy uwierzą, gdy KGB ogłosi nam, że prezydent przez któregoś ze współpracowników zmusił pilotów do lądowania. Rzecz jasna, obok kagiebowskich kanalii śledztwo rosyjskiej prokuratury komentują bez zmrużenia oka także wspomniani pożyteczni idioci. Czasem trudno odróżnić jednych od drugich. „Poleznyj idiot” – to określenie Lenina na ludzi Zachodu, którzy wierzą Moskwie mimo wszelkich jej zbrodni, kłamstw i matactw. Inne, również użyte przez niego i niemniej trafne, to „głuchoniemi ślepcy”.
Roman Gutek, którego firma wycofała z kinowej dystrybucji film Ewy Stankiewicz „Nie opuszczaj mnie” po tym, jak w TVP ukazał się jej dokument „Solidarni 2010”, to laureat Paszportu „Polityki” i nagrody Człowiek Roku warszawskiej „Gazety Wyborczej”. Jaka nagroda czeka Gutka teraz? Chyba pozostaje już tylko Nobel, jak w przypadku Szymborskiej, autorki wiersza „Nienawiść”, atakującego Jana Olszewskiego. W jakiej dziedzinie aż tak wyróżnił się Gutek? – spytają Państwo. Też pytanie, w każdej niemal! Nobel pokojowy – oczywiście za walkę z nienawiścią. Z fizyki – za zdetonowanie bomby podłożonej pod demokrację. Z chemii – za walkę z trującymi propagandowymi wyziewami w „Solidarnych 2010”. Z medycyny – za zwalczanie dewiacji psychicznych Ewy Stankiewicz. Naciągane? A w przypadku innych noblistów ostatnich lat naciągania nie było?
Jak ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy Nobel się Gutkowi należy, to uspokoi go na pewno następująca informacja: to facet, nad którego działaniami patronat objął sam Lew Rywin! 4 sierpnia 1995 r. stołeczny dodatek „Gazety Wyborczej” informował, że już wkrótce odbędzie się impreza „Lato Filmów w Kazimierzu Dolnym”. „Dyrektorem artystycznym imprezy jest Roman Gutek, a patronat nad nią objął m.in. Lew Rywin” – czytamy.
Trochęà propos powyższego. „Co to za wspaniała epoka!” – napisał Mikołaj Lizut w recenzji książki Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetki „20latRP.pl”. I dalej: „Dziś większość moich znajomych mówi, że jest w porządku, opowiada o swoich sukcesach i chwali kraj, w którym przyszło nam żyć”. O tak! III RP to kraj, w którym znajomi Lizuta odnoszą masę sukcesów. Nawet pracowitość ani talent nie są wielu z nich do tego niezbędne.
„Więcej na wały, mniej na rury” – napisali na czołówce „Gazety Wyborczej”. Jeszcze więcej na wały?! Miałem wrażenie, że czym jak czym, ale wałami to środowiska wspierane przez „Gazetę Wyborczą” zajmują się od 1989 r. na imponującą skalę. Chwilę myślałem, o co im może chodzić z tymi rurami, ale w końcu załapałem. Rura to w ich slangu to samo co kaszalot.
Gdyby Kornel Morawiecki zebrał w 1990 r. podpisy, zapewne jako 18-latek zagłosowałbym na niego. Wiele razy głosowałem i będę głosował na ludzi rodem z „Solidarności Walczącej”. Ale nie teraz. Nie tylko dlatego, by nie rozbijać głosów. Najważniejsze kompetencje prezydenta dotyczą polityki zagranicznej, a tu Morawiecki głosi ostatnio poglądy, z którymi się fundamentalnie nie zgadzam. Np., że w czasie Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie rola większości polskich polityków „szła obok, a czasem wbrew polskiej racji stanu”. Zdecydowanie nie. Nigdy nie uważałem Juszczenki za wielkiego ideowca, a jednak uniezależnianie się Ukrainy od Rosji to nasza racja stanu. Nawet jeśli było częściowe i czasowe. Czytam dalej: „Kiedy Prezydent L. Kaczyński został wybrany, Prezydent Putin na konferencji prasowej wypowiedział parę ciepłych, przyjaznych zdań na temat Polski i Polaków. Żadnej oficjalnej, polskiej reakcji nie było. Oceniam to jako wielki błąd Prezydenta L. Kaczyńskiego i Prezesa J. Kaczyńskiego i ówczesnego Premiera K. Marcinkiewicza. Nie wiem, czy z obecną Rosją, po całej między nami historii po serwilizmie A. Kwaśniewskiego i arogancji L. Kaczyńskiego istnieje realna możliwość ułożenia dobrych stosunków” (Morawiecki pisał to przed smoleńską tragedią). Nie ma zgody, to nie była arogancja, a walka o niepodległość zagrożoną przez imperialne plany Putina. Różnimy się w tej sprawie i to zasadniczo.
Ponoć Rada Etyki Mediów wydała jakieś tam oświadczenie w jakiejś tam sprawie. Oświadczam niniejszym, że dopóki szacowna rada nie zeżre publicznie, w obecności kamer, swojego oświadczenia w sprawie Janka Pospieszalskiego, mam jej oświadczenia w głębokim poważaniu. Same media zresztą też. Jest 19.15., a ja zamiast włączać telewizor, słucham sobie właśnie KSU:
socjologów spuszczamy do szamba
psychologów spłukujemy wodą
analizy zostawiamy policji
a dziennikarze niech się modlą
Nasze słowa to tylko tyle
ile w duszy jest bólu i radości
nienawiść mamy dla wrogów
a dla swoich iluzje wolności
Piotr Lisiewicz


Komentarze
Pokaż komentarze (15)