246 obserwujących
1040 notek
2353k odsłony
215 odsłon

LOJALNOŚĆ WOBEC OJCZYZNY PRZESTANIE BYĆ OBCIACHEM

Wykop Skomentuj9

Nie wiem, czy władza absolutna absolutnie deprawuje, ale z pewnością rodzi krańcową arogancję i bezmiar lenistwa rządzących. Szalona brutalizacja języka dokonana przez PO i stronniczość wtórujących jej mediów uczyniły ze sceny politycznej miejsce mało atrakcyjne – z prof. Ryszardem Legutko, filozofem, europosłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Rafał Kotomski

 

Najpierw polski rząd w sprawie smoleńskiej tragedii zachowuje się właściwie niezgodnie z polską racją stanu. Później w czasie katastrofalnej powodzi premier Tusk i marszałek Komorowski jeżdżą do powodzian z „dobrym słowem” zamiast wyjaśnić, dlaczego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zlekceważyło ostrzeżenia ekspertów o wielkiej wodzie. Dlaczego mamy w Polsce to, co najkrócej określić można „państwem na niby”?

Długo można by mówić o genezie słabości Polski po 1989 r. Z pewnością sięgają one zarania III Rzeczypospolitej. Nie przeprowadzono wtedy żadnej publicznej dyskusji nad kształtem nowego państwa i jego fundamentalnymi zadaniami. Zamiast tego otrzymaliśmy kolejny układ z nadania oraz stado jego gorliwych obrońców. Przez 15 lat wszystko sprowadzało się do postulatu akcesji Polski do UE. To był jedyny państwowy projekt. Po jego zrealizowaniu i klęsce w 2007 r. próby określenia nowych wyzwań nastał czas postpolityki, rzekomego błogostanu po okresie ciężkiej transformacji i zażegnaniu widma „kaczyzmu”. Ten błogostan opierał się z jednej strony na przekonaniu, że Polska nie musi się już starać o nic ważnego, bo to wszystko już ma. Z drugiej cementował go powszechny rozkład funkcji kontrolnej zdecydowanej większości masowych mediów. Nie wiem, czy władza absolutna absolutnie deprawuje, ale z pewnością rodzi krańcową arogancję i bezmiar lenistwa rządzących.

W znakomitym „Eseju o duszy polskiej” napisał pan o „Rzeczpospolitej kibiców” – czy możliwe jest dzisiaj budowanie „Rzeczpospolitej obywateli”?

Wbrew najczęstszej interpretacji mojego eseju nie jestem w tej sprawie pesymistą. Budowanie republiki jest możliwe w każdym czasie i starczą do tego środki własne. Wystarczy tylko wiedzieć, co jest dla nas jako wspólnoty ważne, i chcieć to zrealizować.

Dużo mówimy ostatnio o potrzebie budowania wspólnoty, o byciu razem. Może to tylko słowa? Wokół jakich wartości w Polsce, tu i teraz, powinniśmy budować polską wspólnotę?

To nie tylko słowa. Taka wspólnota po 10 kwietnia objawiła się wyraźnie. Miałem zaszczyt pełnić wartę honorową w Pałacu Prezydenckim i tę wspólnotę widziałem. Dowodem na jej istnienie jest też histeryczna reakcja salonu niepewnego swego dalszego losu. Ale póki co, jest to wspólnota emocji. To świetne podłoże dla odbudowywania wspólnoty państwowej, ale samo podłoże do tego nie wystarczy. Konieczna jest świadomość potrzeby ciągłości i konsekwencji działań instytucji państwowych. Działań opartych na ponadpartyjnym kodeksie strategicznych celów. Te cele mają nas jednoczyć i mają być dla nas jasne.

Jeden z salonowych publicystów w dniach żałoby po 10 kwietnia z nieukrywaną odrazą widział „budzenie demona polskiego patriotyzmu”. Czy w ostatnich tygodniach Polacy lepiej rozumieją, co znaczy być patriotą?

Mam nadzieję, że tak. I mam też nadzieję, że potrzeba bycia dumnym z przynależności państwowej nie ograniczy się znów do stadionów piłkarskich. Przyczyni się do tego na pewno prawda o prezydenturze Lecha Kaczyńskiego. Wierzę, że manifestowana lojalność względem ojczyzny przestanie być obciachem.

Jak pan ocenia takie wypowiedzi jak Andrzeja Wajdy o „wojnie domowej” czy Marcina Króla o „tłumie na Krakowskim Przedmieściu, w którym zdarzały się bójki i grabieże” (to mowa o ludziach czekających po kilkanaście godzin, by pożegnać prezydenta Kaczyńskiego)?

Te wypowiedzi są skandaliczne, to oczywiste. Ale nie reaguję na nie tak, jak dotychczas reagowałem na podobne bzdury. Tym razem nie odczuwam gniewu i wstrętu, lecz raczej politowanie nad zagubionymi, przerażonymi ludźmi, bojącymi się stracić dotychczasowy komfort, obawiającymi się, że ktoś ich pozbawi tej towarzyskiej cieplarni, w której każde ich wypowiedzi traktowane były jak głos wyroczni.

Każdy naród potrzebuje elit, ale ci, którzy uważają się dzisiaj za polską elitę, okazują na każdym niemal kroku pogardę i niechęć dla narodu. To słychać choćby w takich wypowiedziach, jak zacytowana przed chwilą autorstwa prof. Króla. Czy powinniśmy sobie radzić bez elit? Czy może dążyć, by były autentyczne, a nie samozwańcze?

Są dwa czynniki fundujące elitarność. Jednym są indywidualne, wyróżniające właściwości człowieka, drugim jego komunikacja z ogółem. Żyjemy w czasach, w których ten drugi czynnik przeważa, a często okazuje się nawet wystarczający.

Jeśli nie jesteśmy usatysfakcjonowani z jakości elit desygnowanych przez media elektroniczne, to po pierwsze – powinniśmy to wyraźniej wyartykułować, a po drugie – i ważniejsze – powinniśmy sami udać się na poszukiwania ich następców.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale