246 obserwujących
1040 notek
2353k odsłony
5772 odsłony

Ojca się nie wybiera. Ale naród może wybrać swoje elity

Wykop Skomentuj114

Wśród rodziców i krewnych znanych postaci dziennikarstwa III RP są: szef Głównego Zarządu Politycznego LWP, dowódca KBW, pułkownik UB, oficer II oddziału (wywiad) Sztabu Generalnego WP, członek KC PZPR, współzałożycielka i dziennikarka „Trybuny Ludu”, działacze KPP w okresie międzywojennym oraz tajni współpracownicy służb cywilnych i wojskowych. Dzieci tych wszystkich osób dobrze się znają, często ze sobą współpracują, tworzą silnie zintegrowane środowisko wpływu na bieg spraw w Polsce.

Skąd się biorą ludzkie postawy, reakcje, wartości? Nie, wcale nie biorą się z samodzielnej refleksji, z użycia rozumu po prostu. Socjologia, pedagogika, polityka społeczna podkreślają rolę środowiska i najbliższego otoczenia, zwłaszcza zaś rodziców, jako obszaru tzw. socjalizacji pierwotnej w późniejszych losach jednostki. Wskazane dziedziny wiedzy badają np. główne przyczyny niepowodzeń szkolnych dzieci; bardzo często znajdują ich powód w środowisku rodzinnym. Znacznie rzadziej – niestety – nauki społeczne badają źródła społecznych sukcesów ludzi. Z domu rodzinnego wynosi się wiele. Sposób myślenia, sposób reagowania na świat, bardzo często sieć kontaktów społecznych. Sieć, która bardzo wiele może ułatwić.


To naturalne, że rodzice starają się pomóc swoim dzieciom. Gdy rodzice należą do elit – pieniądza, mediów, władzy – starają się, by dzieci co najmniej zachowały ich wyróżnioną pozycję społeczną. Nepotyzm, klientelizm, kolesiostwo – zjawiska tego typu wynikają m.in. z troski rodziców o pozycję społeczną ich potomstwa i krewnych.

Kształt każdego społeczeństwa w istotnej mierze jest wyznaczany przez jego elity. A kształt każdej elity przez jej rodzinne zakotwiczenie. Oznacza to m. in., że nie zrozumiemy niektórych problemów polskiego społeczeństwa, np. nie zrozumiemy dość daleko posuniętej dezintegracji naszego narodu, jeśli nie przyjrzymy się, z jakiego tła rodzinnego: kulturowego, politycznego, zawodowego, ideologicznego pochodzą przedstawiciele elit.

Od razu dodam: nie przyjmuję tu wartościującego pojmowania elit jako grupy mądrzejszej, lepszej moralnie. Dla socjologa elita to względnie zintegrowana grupa społeczna, która: 1) uważa, iż nadaje się do wpływania na losy innych; 2) ma narzędzia niezbędne dla takiego wpływu i 3) potrafi się tymi narzędziami posługiwać.

Na stronie „Gazety Wyborczej” kilka dni temu czytam: „Monika Olejnik broni swojej rodziny, Palikot przeprasza”. Chodzi o Romana Kotlińskiego, posła ruchu Janusza Palikota, redaktora naczelnego tygodnika „Fakty i Mity”, który w nr 44/2011 wskazał, iż ojciec Olejnik w PRL pracował w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Jak podała „Wyborcza”, za Kotlińskiego „Palikot znów przeprosił: – Proszę dać nam szansę, każdy, kto posłuży się argumentem rodziny, zostanie usunięty z naszego klubu”.

W jaki sposób w Polsce po roku 1989 obraża się rodzinę? Otóż np. podając skrzętnie przemilczane fakty o członkach rodziny. Fakty u nas często mają bowiem moc obrażania. Nawiązując do Kotlińskiego, Monika Olejnik powiedziała: „Jak ktoś wchodzi do polityki, prześwietla się jego życiorys”. Ale z punktu widzenia mechanizmów społecznych nie mniej ważne są życiorysy rodziców. Odwoływać się do argumentów rodziny, by krytykować kogoś, to nie fair. Z socjologicznego punktu widzenia nie idzie jednak o rozliczanie dzieci za rodziców, ale o jawność mechanizmów tworzenia elit.

Nie jest bez znaczenia, jaka część (i w jakim stopniu zintegrowana) obecnych elit wywierających wpływ na bieg spraw polskich wyrastała w domach, gdzie wpajano lojalność wobec rewolucyjnej, autorytarnej ideologii internacjonalistycznej. A jaka część w domach, w których pielęgnowano polską tradycję narodową i etos inteligenckiej służby publicznej. W jakich formowano postawy wyższościowe, lewackie postawy lekceważenia wobec motłochu, ciemnogrodu (dziś: moheru), a w jakich rodzinach postawy współczucia i wsparcia słabszych. W jakich domach pielęgnowano poczucie wspólnoty losu, a w jakich pogardę wobec tych słabszych i głupszych, którzy nie rozumieją tego, jak wspaniały świat my – elita – chcemy im stworzyć. Z jakich domów wywodzili i wywodzą się politycy przynoszący demokrację dla mas, a z jakich politycy pragnący demokrację budować razem z masami.

Nie chodzi o przerzucanie win rodziców na dzieci. Zrozumiałe jest, że dzieciom nieraz trudno jest potępić postawy i ideologie swoich rodziców. (W sensie ludzkim niechęć do takiego odcinania się od swoich rodziców jest zrozumiała). Jednak ślepotą socjologiczną jest niezauważanie, iż dzieci często dziedziczą po rodzicach nie tylko sposób myślenia, ale także ich kontakty społeczne. W tym kontakty dające szybszy, preferencyjny dostęp do społecznie pożądanych dóbr. Dostęp nie według kryteriów merytorycznych, ale według nieformalnych powiązań i lojalności.

To samo, co jest źródłem życiowego powodzenia elity postkomunistycznej, jest też – jak się zdaje – źródłem niepowodzenia wielu grup społeczeństwa polskiego. Wielu potomków elit wasalnych, narzuconych Polsce przez Związek Radziecki, to osoby kreujące przekazy w mediach. Przekazy sugerujące, co jest, a co nie jest prawomocne, naturalne, normalne, o czym wypada i o czym nie wypada publicznie rozmawiać.

 

Andrzej Zybertowicz


Autor jest profesorem w Instytucie Socjologii UMK. Ostatnio wydał książkę „Pociąg do Polski. Polska do pociągu”, Wydawnictwo Prohibita.

 

Wykop Skomentuj114
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale