Po serii 4 zwyciestw wyborczych PO wyraźnie zdominowała polską scenę polityczną.
O dominacji jakościowej tej partii i jej elektoratu mozna było mówić od dawna, lecz po zdobyciu Urzędu Prezydenta można już mówić o dominacji nominalnej.
Wydaje mi się jednak, że w demokracji procesy kształtujące społeczne sympatie polityczne podlegają w perspektywie długoterminowej zasadzie jedności przeciwieństw, co oznacza że w ciągu 2-3 lat znajdzie się siła polityczna, która zrównoważy dominację PO. Myślę, że stanie sie tak z pożytkiem nie tylko dla polskiej demokracji, ale bedzie to też zdrowe dla samej PO.
Coś mniej wiecej takiego postulował Lech Wałesa mówiąc o lewej i prawej nodze - równowaga 'dla hygieny Myli Państwo'. ;)
Więc rodzi sie pytanie - co bedzie tą siłą?
Otóż ja pokuszę sie o taką wróżbę:
Nie będzie to ani PIS, ani SLD (tym bardziej mozna zapomniec o PSLu).
Myślę ze w perspektywie 4 lat nastąpi rozpad PO : mniejsza lewicowa cześć PO polączy sie z nowoczesną frakcją SLD (Olejniczak, Kalisz) plus PD i SdPL , zaś olbrzymie centro-prawicowe PO pochłonie konstruktywną i racjonalną część PISu.
Cala radykalna reszta PISu i SLD ulegnie marginalizacji.
Jak mógłby wygladać taki scenariusz. Ano tak:
Rezultat wyborów parlamentarnych 2011 rok :
PO : 35-40%,
PIS: 20-25%
SLD - 15-20%
PSL: 5-10%
I mamy pata, bez mozliwosci stworzenia koalicji bez rozdarcia w PO.
Taka koalicja sie tworzy najpierw z PISem, ale pada.
Potem z SLD , ale tez pada.
W miedzyczasie z PO powstają dwie partie - i dochodzimy do klarownego systemu dwupartyjnego, z nowoczesną i kadrowo silną lewicą oraz poteżną centro prawicą.
To takie marzenie i przede wszystkim z fusów wróżenie.
Ale na razie cieszmy sie urokami przyjaźni i aksamitnej kohabitacji.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)