6 minuta filmu pokazuje ten staropolski obyczaj, opowiada nam o nim SBek, Gdańsk rok 1970:
" ......
[przesluchiwany robotnik] .... jeden zabawil sie w dentystę i wybił mi dwa zęby...
[doświadczony sbek]... ci ludzi są tak skruszeni, że to po prostu obraz nędzy i rozpaczy,
trzeba złapać jego słabości .. i osiągnać efekt ... kozakow to było mało,
mało który się nie zgodził na to, tak to wyglądało.
[inny sbek] ... w pewnym momencie wchodzi Rapczyński, zaciera ręce i mowi - "Mamy go",
Wałęsa przysięgał na krzyżyk, że nigdy nie zdradzi,
że bedzie współpracował, że będzie realizował to co od niego chcemy,
a w kontaktach ze służbą występował będzie jako Bolek ....
......"
Kto dziś to namaluje? Sasnal czy Raczkowski?
Gdyby któryś zechciał podjąć się kontynuacji dzieła Jana Matejki to w nowootwartych Sukiennicach zawisłby historyczny obraz p.t.
"Pasowanie na agenta"
W mrocznej sali Gdanskiego Urzędu trzy postacie: Wałęsa, Rapczyński, Graczyk.
Oto moment podniosły: Gaudeamus - "Mamy go" - krzyczy Rapczyński.
Ostre światło sbeckiej lampki, która jeszcze przed chwilą świdrowała źrenice przesłuchiwanego juz podniesione rozświetla dla widza pomieszczenie.
Krzesło przewrócone do góry nogami już nie jest narzedziem tortur a służy jako klęcznik.
Wałęsa - obraz nędzy i rozpaczy - miast na grochu klęczący na zębach wcześniej przesłuchiwanego robotnika i zgodnie z wytycznymi urzędu składa przysięgę na krzyżyk. Odbiera ją Graczyk, zdjął własnie ów krzyżyk z zaplamionej krwią ściany i teraz jak księdz Skarga wznosi go przed Wałesą,
Rapczynski zaś kładzie milicyjną białą kauczukową pałę na ramieniu Lecha - nadaje mu imię Bolek.
Tu konczy sie narracja obrazu, ale mozemy się domyślać, że zgodnie z sbeckim rytem jako prawdziwi Polacy za chwilę wszyscy trzej upadli na kolana i zmówili modlitwę dziękczynną za udany werbunek.
Po odebranej przysiędze Graczyk z powrotem zawiesił krzyżyk.
i co koniec? Nie, nie, nie ależ skąd!
"Zaraz, zaraz, myli państwo" - woła Wałęsa - "a co z papierami? Chciałbym żłożyć podpis"
Rapczyński - "Nic sie nie bój, wszystko jest zaplanowane, za dwadziescia lat jako prezydent, odbierzesz sobie sfałszowane"
Wałesa nie rozumie, jest pobity i wycieńczony, nie dociera do niego, że w tej chwili staje się instrumentem spisku i kryptotransformacji ustrojowej, na co na pewno by sie nie zgodził.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)