Baribal Baribal
481
BLOG

Anno Domini - Kiedy Michnik usiadł z Kiszczakiem do wódki

Baribal Baribal Polityka Obserwuj notkę 2

ta notka będzie miała motto!

I bedzie to motto nie byle jakie. Bo z Mickiewicza.

Motto : " O roku ów"

1989 Kiedy Michnik usiadł z Kiszczakiem do wódki

Pozwolę sobie raz jeszcze powrócić do wczorajszego show Wojewódzkiego łaskawie nawiedzonego przez Michnika.

Spontan spontanem, lecz bez przesady - oczywiste jest, że większość pytań Wojewódzkiego była z gatunku "na cel naprowadzających".
Subtelnie dotykały one spraw, których „prawdziwi Polacy” nie mogą (chociaż przecież bardzo by chcieli) Michnikowi wybaczyć. Michnik zaś odpowiadając na nie miał szanse – zresztą nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni – zapoznać nas z kulisami,tłem historyczym oraz dalekowzroczną celnością swych najważeniejszych i bez wyjątku nieskazitelnie politycznie poprawnych życiowych wyborów.
 
 
Owe lightowe(czyt.lajtowe)wynurzenia nie miały ekspiacyjnego charakteru i bynajmniej nie były skierowane ku sercom i umysłom „prawdziwych Polaków”, ich adresatem była część widowni Wojewódzkiego, część rapująca ... czyli  po prostu ziomale. A przeciętnemu ziomalowi cały mroczny korowód dziejów w swym bezmiarze zlewa sie w jeden punkt, z którego dinozaur Michnik ze swą heroiczną przeszłością nie wybija się jakoś szczególnie ponad tło utkane z nielicznych acz tak mitycznych zdarzeń jak Grunwald 1410 czy wymieranie gadów.      
 
Michnik jednak zdołał zaintrygować i wspomagany dżołkiem, swadą tudzież gestem Wojewódzkiego (żółwiki oraz licznie przybijane piąchy) stanął na wysokości zadania, zbudował swojski przekaz, którym trafił w target i ziomy mieli sposobność wejrzenia w prehistorię. Spojrzenia na nią nie oczami zgreda ale wporzo kola z nielichą nawijką. Yo man.
 
Lecz dla Michnika, który juz około roku temu w programie u Lisa przyznał, że wielkim błędem bylo wieloletnie lekceważenie oszołomskich oszczerstw w płonnej nadziei iż ludzie odsieją ziarno od plew, ten show miał głębszy cel. Był on swoiście pojętym pozytywistycznym wysiłkiem pracy u podstaw (taka  zresztą kuronio-siłaczka doskonale wpisuje się w jego życiorys). Zatem część ziomów miała okazję skonfrontować Michnika live z dość powszechą a przyprawioną mu ziemkiewiczowską gębą. Jednym programem na pewno nie pokona pieczołowicie budowanego stereotypu, ale od jakiegoś czasu widać że Michnik jest w lepszej formie i krok po kroku dość skutecznie rozbraja tego rodzaju cliche.
  
Lecz wracając do sedna - pośród bezliku(modne słowo)obesesyjnie drążonych bezeceństw popełnionych przez Michnika, na szczycie piramidy jego podstępnych i odrażających zbrodni przeciwko narodowi polskiemu mieści się przedziwny, w kontekście polskiej obyczajowości, epizod.  Otóż zawsze zwornikiem oskarżeń wieńczących misterny szkielet zarzutów pod adresem Michnika jest fakt ... „że pił z Kiszczakiem, Urbanem i Jaruzelskim”.
 
Ileż to już razy odium tej biesiady niczym niemiłosierny sztylet przygważdżało mnie w nocnych Polaków rozmowach, kiedy z ferworu ideologicznych sporów chciałem ocalić strzęp czci Adama M.  Na ten zarzut nigdy nie znajduję odpowiedzi, milczę , zwieszam smętnie głowę i po kilku minutach mówię tylko „Polej”.
 
I na każdej imprezie dźgnięty raz tym sztyletem milczę już do końca.
Jednak to oskarżenie „że Michnik pił z Kiszczakiem” ma swoją wielką słabość. Słabość ktorej nie sposób zniwelować, powetować czy nadrobić.
 
Ileż to razy milczący obserwowełem (już dźgniety i milczący) gdy mój rodak probował zohydzić Michnika jakiemuś cokolwiek znającemu Polskę obcokrajowcowi.
Apogeum tej agitacji wyglada mniej wiecej tak:
- i on [Michnik] pił wódkę z Kiszczakiem
- ale czy zimna nie byla ta wódka? znam trochę ten kraj, tu wszyscy piją i my przecież też teraz pijemy
- ale on pił z Kiszczakiem, komunistą
- no to co?
- hmmmm .... jak to co? pił i rozmawiał, paktował
- a co mieli pić w milczeniu? albo gadać bez picia? sam mi mówiłeś że w Polsce nie dało sie bez picia niczego załatwić
- ale on pił i umawiał Okrągły Stół
- to chyba dobrze potem upadł w Polsce jako pierwszym kraju komunizm
- nie upadł
- jak to?
- no nie upadł!!
 
I to jest taki etap rozmowy w którym Obcokrajowiec zaczyna uważać, że pod wpływem alkoholu ma przywidzenia i traci kontakt z rzeczywistością, całe jego doświadczenie mówi że jesienią ‘89 roku w Europie Wschodniej upadł komunizm a zaczeło się to w Polsce. Więc Obcokrajowiec odsuwa kieliszek, przeczuwając u siebie haluny bo Polak z którym pije mówi mu coś wprost przeciwnego.
 
Zaś tegoż Polaka pod wpływem alkoholu oraz racji jakie padły w ich dialogu wcale nie rodzą się większe wątpliwości, wprost przeciwnie Polak zaczyna odczuwać niezachwianą, z każdym kieliszkiem coraz bardziej absolutną (absolut kieliszkami stopniowany) pewność iż komunizm nie upadł. I chce sie tą pewnością podzielić z Obcokrajowcem usilnie podsuwając mu kieliszek. Polak gorąco pragnie by to co nie dokonało sie za sprawą picia Michnika z Kiszczakiem dokonalo sie teraz, by komunizm który nigdy nie upadł w całej swej upiornej grozie zmaterializował sie mentalnie w głowie Obcokrajowca, skumulował, napiął i w ekstatycznym grymasie padł (twarzą na stół).
Obcokrajowiec dostrzega traumę, ale wcale nie ma ochoty uczestniczyć w tych brzegowych doświadczeniach – ja milczący to widzę – wycofuje się, czmycha w rzeczywistość pozostawiajac mego rodaka za żelazną kurtyną jego zawiści i lęków.
 
   
Rano pijąc sok ogórkowy i kefir zawsze poprawia mi sie humor i wiem, że nie tylko (za Leibnizem) zyję w najlepszym ze światów, ale także że żyje w jednym ze szcześliwszych krajów.
Rozumowanie moje ma następujacy przebieg:
Najpierw Słowniczek pojęć
P.N.E. – prze naszą erą
K.M.U.Z.D.W. – kiedy Michnik usiadł z Kiszczakiem do wódki
 
„Od 20 lat nieustannie słyszę ze najwiekszą zbrodnią polityczną w tym kraju było pijaństwo Michnika z Kiszczakiem. Mógłbym to uznać za narodową fiksację,  że utknęliśmy owego wieczoru K.M.U.Z.D.W. i porażeni porażającą oczywistą oczywistością tej prawdy wstać do dzisiaj nie możemy. Że owego dnia K.M.U.Z.D.W.  coś w nas Polakach pękło, zostaliśmy z czegoś mentalnie okradzeni, że straciliśmy w przez to ich pijaństwo rozum – tak koalicja jak i opozycja, wszyscy.
Ale z drugiej strony wcale nie chcę uważać tego zdarzenia K.M.U.Z.D.W.  za społeczną fiksację. Duzo bardziej podoba mi sie uważać ze fakt że Michnik U.Z.D.Wódki za rzeczywisty dramat mojej Ojczyzny. A dlaczego mi sie tak bardzo podoba uważać to za dramat?
Ano dlatego, że jeżeli przez 20 lat czyli od czasu gdy M.U.K.D.W nie zdarzyła się w Polsce żadna inna wieksza kompromitacja, jeśli nikt i nic przez 20 lat nie zdołało przyćmić tamtego haniebnego picia, nikt bardziej nie upił, nie skuł, ujarał, komuś czegoś nie powiedział, twarzy przy tym nie stracił, nikt na nikogo lewych kwitów nie wyciągnał, nikt nikogo nie pomówił, okradł, zdradził, nie wykorzystał, nie opluł, wyszydził czy oszukał to znaczy że żyjemy w najszczęśliwszym na świecie kraju.
Kraju ktorego ostatnim i największym nieszczęściem od 20 lat jest wódka Michnika z Kiszczakiem. Więc to raj mój barwny, kraj w rozkwicie – dlatego kocham życie."
Baribal
O mnie Baribal

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka