93 obserwujących
607 notek
865k odsłon
  1895   6

W Grudniu`81 odmówili wykonania rozkazów junty. Dlaczego o nich zapomniano?

Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu.
Mark Twain
image

„Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej”. Taką treść otrzymała rota przysięgi wojskowej w roku 1952, czyli u szczytu stalinizmu. Obowiązywała również w roku 1981, zatem każdy żołnierz wysłany przez WRON przeciw narodowi polskiemu po ogłoszeniu stanu wojennego, ślubował według przywołanego schematu. W pozostałych służbach mundurowych było podobnie, z tym jednak, że np. funkcjonariusze SB oraz MO zostali ponadto zobowiązani do wierności PZPR.

Gdy nadeszła godzina próby… Olbrzymia większość mundurowych przystąpiła do pacyfikacji rodaków z niechęcią lub z symulowanym zaangażowaniem, ale niektórzy podeszli do sprawy niemal z radością. Dla jednych polecenie rozprawy z Solidarnością był ponurym alibi, a dla innych niecierpliwie wyczekiwanym sygnałem.  Każdy z nich wiedział, iż rozkaz wydany przez czerwoną klikę ma charakter imperatywny i za jego niewykonanie grożą bardzo poważne konsekwencje. Złamanie kariery, więzienie, a może nawet coś gorszego…  Wiedział każdy, lecz znaleźli się tacy, dla których ważniejsza była przyzwoitość i umiłowanie Ojczyzny. Bez względu na wszystko!

Jerzy Druć w grudniu 1981 r. miał już ponad trzydzieści lat. Był zatem mężczyzną dojrzałym fizycznie, psychicznie i człowiekiem o wyrobionych poglądach. W okresie tzw. karnawału Solidarności przynależał do związku, a także był członkiem KPN. 13 grudnia otrzymał kartę mobilizacyjną i został wcielony do jednostki ZOMO. Trzy dni później skierowano go pod… kopalnię „Wujek”. Tam „na rozkaz dowódcy plutonu miał chronić jeden z pojazdów i znajdujące się w nim granaty łzawiące, zabrane po to, by w razie ataku czynnie przeciwstawić się napastnikom. Ale Druć nie pilnował samochodu ani granatów. Zamiast sprawdzać górników, podpowiadał im, którędy mają iść, by nie wpaść na zomowców. W końcu zostawił pojazd i do wieczora się nie pokazał. Był w pobliżu kopalni i pomagał strajkującym. Dostał potem rok więzienia. Sąd uznał, że „czyn, którego się dopuścił, cechował się społecznym niebezpieczeństwem”, a niewykonanie rozkazu było poważnym przestępstwem, ponieważ trwał stan wojenny, a jednostka, w której skład wchodził, miała do wykonania „szczególnie odpowiedzialne zadanie”. Za brak subordynacji został skazany na rok więzienia.

Pułkownik Jerzy Szewełło został z nadania władz komisarzem wojskowym w kopalni „Ziemowit” (w Lędzinach). Dwa dni po ogłoszeniu stanu wojennego ponad dwa tysiące górników nie wyjechało po szychtach na powierzchnię. Junta wysłała przeciwko robotnikom czołgi oraz kilkuset funkcjonariuszy. Akcją pacyfikacyjną dowodził oficer w stopniu majora. W momencie, gdy pod zakładem pracy pojawiły się uzbrojone jednostki i zamierzały wejść na jego teren by rozprawić się ze strajkującymi, płk. Szewełło wybiegł naprzeciw majora i w ostrych słowach nakazał mu wycofanie przybyłych sił. Major był jednak uparty i domagał się respektowania rozkazu zwierzchników. Na takie dictum odważny pułkownik połączył  się z sztabem wojewódzkim  w Katowicach i podczas rozmowy z jakimś generałem miał – wg. świadków – oświadczyć: „Rozstrzelajcie mnie, ale nie zajmujcie kopalni siłą!”. Desperacja przyniosła efekt i w „Ziemowicie” nie rozegrała się tragedia podobna tej z „Wujka”.

Trzeci przypadek niesubordynacji jest jeszcze ciekawszy. Szkoda, że wiadomo o nim niewiele. Otóż, gdy jednemu z pododdziałów garnizonu elbląskiego nakazano wyruszenia na akcję przeciw potencjalnym patriotycznym demonstrantom, część młodych żołnierzy odmówiła wykonania rozkazu. Grupa ta miała liczyć co najmniej kilkanaście osób. Z „buntownikami” rozprawiła się żandarmeria, a potem wysłano ich do karnej jednostki, w której mieli przebywać aż do lata roku następnego. O innych konsekwencjach głucho.

Przywołałem wymienione perypetie z kilku powodów. Po pierwsze, nie jest prawdą, że żołnierze i  funkcjonariusze służby mundurowych PRL in toto wykonali rozkazy WRON bez mrugnięcia okiem. Sądzę, że czynny sprzeciw stał się udziałem znacznie większej liczby polskich wojaków i milicjantów. Może kiedyś dowiemy się o tym więcej. Po drugie, wyprzedzę ewentualnych krytyków i odpowiem, że nie każdą przysięgę i nie każdy rozkaz należy bezwzględnie respektować. To zależy od pewnych, bardzo istotnych, warunków. Gdyby było inaczej nie moglibyśmy dziś czcić chociażby powstańców listopadowych, czy też zawodowych żołnierzy polskiego pochodzenia, którzy opuścili szeregi armii zaborczych i rzucili się po I Wojnie Światowej do budowania i ratowania II Rzeczypospolitej. Wreszcie po trzecie, słusznie doceniamy tych bardziej i mniej znanych cywilnych bohaterów walki o wyzwolenie się z okowów komunizmu i sowieckiej niewoli. Dajemy temu wyraz m.in. z okazji takich rocznic jak 40 lecie zamachu na polską wolność. Dlaczego jednak przechodzimy do porządku dziennego nad czynami i losem przywołanych przeze mnie ludzi w mundurach? To prawda, nosili czapki bez orła w koronie, ale to przecież w żaden sposób nie umniejsza ich odwagi i doniosłości czynów. Ba! Dodaje aktom wyjątkowego  smaku.

Mam nadzieję, że (jeśli jeszcze stąpają po tym świecie) zostaną przez nasze państwo uhonorowani. Jeśli nie, to chociaż o nich pamiętajmy. Zasłużyli na to.

Link:

https://pl.wikisource.org/wiki/Rota_(tekst_przysi%C4%99gi)

------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.


Lubię to! Skomentuj126 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura