Nie inaczej stało się z wizytą prezydenta Nawrockiego na Filipinach. Ewidentny sukces starano się za wszelką cenę zniwelować, a pretekstem do tego stało się wspólne "tarczowanie" polskiego prezydenta z Mannym Pacquiao, jedynym w historii boksu mistrzem świata w ośmiu kategoriach. Można nie lubić boksu, ja też za nim nie przepadam, ale okazuje się, że dla Filipińczyków ten wspólny trening miał kapitalne znaczenie... gospodarcze. Zanim o tym, najpierw o człowieku, który tylko w parze z Dariuszem Jońskim stanowi komplet, czyli o Michale Szczerbie.
Nie wszyscy wiedzą, że Michał Szczerba jest synem polskiego mistrza boksu Kazimierza Szczerby, dwukrotnego medalisty olimpijskiego z Montrealu i Moskwy, który jeszcze jako niemowlę oglądał walki taty w ringu. Tak zapamiętał go 69-letni Zbigniew Raubo, czterokrotny mistrz Polski i zasłużony trener tego sportu walki. Mówi o tym w ostatnim wywiadzie dla Interii w reakcji na próbę zdegradowania boksu m.in. przez Michała Szczerbę - do poziomu zwykłego mordobicia. Polityk KO zaliczył bowiem uprawiających ten sport do "gangusów z miasta" pod kątem "leśnych ustawek". Różne rzeczy widziałem i słyszałem, ale żeby własnego ojca również zaliczyć do takiej kategorii?! Lecz cóż, nie takie wolty i piruety potrafią wykonać wierni Donalda Tuska.
Wracając jednak do tematu. Okazuje się bowiem, że na Filipinach zachowanie prezydenta Nawrockiego można ocenić w kategoriach "marketingowego złota", ponieważ tam nie ma rozdziału biznesu od polityki, a najwięksi biznesmeni są jednocześnie najważniejszymi politykami. Stąd biznesowa wizyta Karola Nawrockiego była strzałem w dziesiątkę w aspekcie kontaktów handlowych z Polską. No dobra, nie będę ukrywał, jeszcze godzinę temu nie miałem pojęcia, jak jest na Filipinach, ale dowiedziałem się o tym dzięki Bartłomiejowi Wasiewskiemu. Kim jest ten człowiek? Ano, jest kierownikiem Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Manili na Filipinach. Co to takiego ten PAIH? Ano, PAIH w 100% należy do Skarbu Państwa, wchodzi w skład grupy Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) i aktualnie podlega... Andrzejowi Domańskiemu, czyli polskiemu ministrowi finansów.
W ten sposób wszystko układa się w spójną całość. Prezydent Nawrocki stał się dla resortu finansów, a tym samym zainteresowanego kontaktami handlowymi biznesmenami z Polski, "marketingowym złotem" na Filipinach, ale o tym sza! w mainstreamowych mediach PRL-bis (III RP). Nie ma takiej opcji, żeby pochwalić za to Karola Nawrockiego, albowiem w tym samym czasie w Willi Parkowej usilnie kreowano obraz "gangusa" Nawrockiego, który przynosi Polsce wyłącznie obciach.
I co teraz zrobią z tym fantem biedne sierotki Czarzastego? Wszak dla normalnego i porządnego człowieka serwowana codziennie porcja jadu, manipulacji i kłamstw na temat Karola Nawrockiego jest nie do przetrawienia. No właśnie, dla normalnego i porządnego człowieka, ale nie dla Jagodzian, którzy stali się synonimem ogólnopolskiej głupoty. Nie wątpię, że w tej dzielnicy Wrocławia znajdą się i normalni, i porządni, ale to nie moja wina, że większość stała w kolejce do urny do trzeciej nad ranem, byleby tylko Tusk rządził. No to rządzi. Swoją drogą, ile razy przedstawiano w mainstreamowych mediach III RP (PRL-bis) tzw. "ścianę wschodnią" jako synonim ciemnoty tylko dlatego, że ludzie tam zamieszkali mieli czelność głosować na środowiska konserwatywne. Karma wróciła przeto w dwójnasób.
https://zero.pl/news/karol-nawrocki-na-filipinach-szef-paih-mowi-o-korzysciach-dla-polskiego-biznesu
https://www.facebook.com/watch/?v=1107576721813374


Komentarze
Pokaż komentarze (21)