Warto więc przypomnieć istotne fakty, które pokazują prawdę o jego dziennikarskiej rzetelności i wiarygodności. Podstawą jest zaangażowanie Kittela w 2001 roku (wraz z Anną Marszałek) w udaną próbę wykończenia ówczesnego wiceministra obrony (i naszego kolegi blogera) Romualda Szeremietiewa, zapoczątkowaną słynnym artykułem "Kasjer z Ministerstwa Obrony", w którym zarzucono wiceministrowi ON korupcję. Wskutek tego, na wniosek Bronisława Komorowskiego, ówczesnego ministra ON, Romualda Szeremietiewa natychmiast odwołano ze stanowiska i wszczęto szereg postępowań karnych oraz karnoskarbowych. Dopiero w październiku 2008 roku zapadł kluczowy wyrok, który całkowicie uwolnił Szeremietiewa od zarzutów korupcyjnych. Uzasadnienie sądu było tak druzgocące, że skompromitowana prokuratura nie złożyła nawet apelacji od tego wyroku, co było wówczas wielkim zaskoczeniem.
Do chwili ogłoszenia wyroku Anna Marszałek i Bertold Kittel opublikowali łącznie 37 artykułów poświęconych "łapownictwu" Romualda Szeremietiewa. Niestety dla nich, sąd nie dał się nabrać na zadaniowane artykuły prasowe i po 7-letnim badaniu sprawy postanowił całkowicie uniewinnić "łapówkarza" Szeremietiewa od zarzutów korupcyjnych. Dodajmy, że za swoje artykuły m.in. w tym temacie Anna Marszałek i Bertold Kittel otrzymali od PRL-bis (III RP) laury Grand Press i tytuły "Dziennikarzy roku".
Obecnie zaś były "Dziennikarz roku" Bertold Kittel wziął się za prezydenta Karola Nawrockiego, któremu usilnie stara się przykleić cokolwiek z sutenerstwa, podobnie jak kiedyś na 7 lat przykleił Szeremietiewowi coś z łapówkarstwa. Największym kuriozum jest jednak fakt, iż Kittel stwierdził expressis verbis, że Nawrocki nie powinien bronić przed sądem swojego dobrego imienia, bo... wszczynanie procesów sądowych przeciwko dziennikarzom nosi znamiona "zastraszania". No cóż, postawa rzeczywiście godna dziennikarza PRL-bis, choć pewnie i jemu przypomniała się sprawa przeciwko Szeremietiewowi. Niech się jednak nie martwi, marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty jest z niego dumny!
Nie da się spokojnie komentować kłamstw, manipulacji i podłych ciosów poniżej pasa w wykonaniu Onetu, kierowanego przez Bartosza Węglarczyka, który nota bene pisywał także w s24. Jak wielu pamięta, zasłynął tutaj z notorycznego obrażania blogerów, którzy mieli czelność nie zgadzać się z jego poglądami. Co tu się zresztą dziwić. Wszak Węglarczyk szlifował swoje dziennikarstwo w Gazecie Wyborczej, więc trudno, żeby był inny.
https://www.rp.pl/komentarze/art15471141-romuald-szeremietiew-jak-zostalem-przestepca



Komentarze
Pokaż komentarze (14)